Wojciech Główkowski, ekspert Polskiej Izby Ekologii, wyjaśnia w rozmowie z Trybuną Górniczą, na czym polega zjawisko smogu

fot: Kajetan Berezowski

Według Wojciecha Główkowskiego, eksperta Polskiej Izby Ekologii, w Polsce nie występuje zjawisko smogu. Klasyczny londyński smog składał się z dymu i mgły. W naszych miastach występuje tylko dym

fot: Kajetan Berezowski

Zjawisko klasycznego smogu nie wystąpiło w Polsce nigdy ze względu na warunki atmosferyczne - wyjaśnia ekspert Polskiej Izby Ekologii Wojciechem Główkowski w rozmowie z Trybuną Górniczą.

Czy w Polsce występuje zjawisko smogu?
Nie. Mamy jedynie do czynienia z zanieczyszczeniem powietrza, które potocznie nazywamy smogiem. Klasyczny londyński smog składał się z dymu i mgły. W naszych miastach występuje tylko dym. W Londynie mgła znad morza zatrzymywała zanieczyszczenia w miejscu. Takie zjawisko nie wystąpiło w Polsce nigdy ze względu na warunki atmosferyczne. Należy też pamiętać, że w Londynie miało miejsce ogromne przekroczenie stężeń tlenków siarki, najbardziej szkodliwego składnika smogu, ponieważ funkcjonowały elektrownie i fabryki, których kominy pozbawione były jakichkolwiek systemów oczyszczania. W naszym kraju nie odnotowuje się przekroczeń stężenia dwutlenku siarki. Mamy za to do czynienia z bardzo wysokimi stężeniami pyłów zawieszonych. Paradoksalnie problem zanieczyszczenia powietrza został nagłośniony zupełnie niedawno, tymczasem w latach 50., 60. i 70. na Śląsku te zanieczyszczenia były około dziesięć razy wyższe niż obecnie. Jeszcze 20 lat temu paliły się hałdy i wówczas również pojawiały się bardzo wysokie stężenia szkodliwych związków w powietrzu. 

We Wrocławiu i Krakowie zdarzają się jednak dni z większą emisją zanieczyszczeń niż na Śląsku. I tam również nie mówimy o smogu?
Oczywiście, że nie. Wrocław ze względu na warunki atmosferyczne i fakt, że jest położony nad wielką rzeką Odrą, w dużej dolinie, gdzie często zalega mgła, najbardziej narażony jest na zjawisko typowo londyńskiego smogu. Co ciekawe, we Wrocławiu, za czasów pruskich urzędnikom wypłacano specjalne dodatki zdrowotne, z uwagi na bardzo niekorzystny klimat. Lecz te czasy dawno już minęły wraz ze szkodliwą emisją pochodzącą z kominów wielkich zakładów przemysłowych. Kraków również miewa epizody przypominające smog londyński, ponieważ leży nad Wisłą. Ale skala tych zjawisk, w odniesieniu do smogu londyńskiego, jest nieporównywalna. Co się zaś tyczy Śląska, położonego na płaskowyżu, o żadnym londyńskim smogu w ogóle nie ma mowy. 

Niektóre źródła podają, że smog zabija w Polsce około 50 tys. osób rocznie. Wierzy pan w to?
Skądże. To jest nie tyle nieprawda, co raczej prosta ekstrapolacja. Bierze się pewne wskaźniki zachorowalności na różne choroby, układu oddechowego i krążenia, które mogą być spowodowane zanieczyszczeniem powietrza, mnoży się je przez liczbę dni występowania przekroczeń i otrzymuje wirtualną wielkość zgonów. Nie będzie jednak nigdy żadnej pewności, kto umarł w związku z podwyższonymi wartościami zanieczyszczeń, bo mógł akurat palić papierosy, być chorym na serce lub astmę i przechodził akurat fazę osłabienia organizmu. W rzeczywistości owe wskaźniki umieralności są niczym innym jak wskaźnikami skrócenia życia i obliczyli je 40 lat temu sami Brytyjczycy po wielkim smogu, gdy wzięli się za rozwiązywanie skutków zanieczyszczenia powietrza. Wtedy też powstało pojęcie ubóstwa energetycznego. To zjawisko zaczęliśmy odkrywać w Polsce stosunkowo niedawno. 

Kwestia ubóstwa energetycznego wydaje się chyba najpilniejszym problemem do rozwiązania w tym kontekście.
Raczej tak. Problem ubóstwa energetycznego istnieje i daje się nam mocno we znaki. Właśnie w Anglii zmarło nawet 100 tys. osób, lecz nie na skutek wielkiego smogu, a właśnie ubóstwa energetycznego. Zmarli na zapalenie płuc i choroby związane z wilgocią i zimnem, ponieważ władze zakazały palenia węglem na terenie Londynu. Społeczeństwu pospieszyły potem na pomoc organizacje pozarządowe. W Polsce nie działa żadna organizacja rozwiązująca problemy związane z ubóstwem energetycznym, a we Francji czy w Anglii owszem. I w tym miejscu muszę podkreślić, że my pod względem walki o czyste powietrze jesteśmy trochę dalej niż Brytyjczycy w okresie wielkiego smogu, ale i tak kilkadziesiąt lat do tyłu w stosunku do ich osiągnięć w dziedzinie walki ze zjawiskiem niskiej emisji. 

To znaczy, że pana zdaniem nie potrafimy walczyć skutecznie z zanieczyszczaniem powietrza?
Skuteczna walka jest w zasięgu naszych możliwości finansowych i technicznych, tylko nie bardzo organizacyjnych. Nie wolno zakazywać palenia węglem, skoro jest to paliwo najtańsze i nie wszędzie można go czymś zastąpić. Ci, którzy go używają na Śląsku, to górnicy lub górnicy-emeryci. Otrzymują deputaty i dlaczego mieliby rezygnować z tego paliwa? Owszem, w perspektywie najbliższych lat trzeba będzie stopniowo odchodzić od używania węgla w domowych paleniskach. Kraków pokazuje, że stare piece zwane kopciuchami można wymienić nie setki, ale tysiące rocznie. Stać ich na to. Na Śląsku w zasadzie nikt precyzyjnie nie policzył pieców do wymiany. Nie wiadomo, ile ta operacja pochłonie środków. Za to buduje się ścieżki rowerowe biegnące przez zadymione osiedla, tak że korzystający z nich muszą zakładać na twarz specjalne maski. 

Sądzi pan, że ekogroszki są jakimś rozwiązaniem w tej sytuacji?
Tak. Ekogroszek jest rozwiązaniem, zwłaszcza w miejscach, do których nie da się doprowadzić instalacji gazowej. Poza tym ogrzewanie gazem jest w Polsce i tak bardzo kosztowne i wymaga wcześniejszego ocieplenia domu. A zatem takich węglowych enklaw będzie nadal sporo. Dlatego ekologiczne paliwo węglowe w okresie przejściowym jest bardzo pożądane. Wystarczy wymiana pieca na retortowy i emisja od razu staje się niższa. Produkcja ekogroszków nie nadąża jednak za popytem, a to powoduje ich fałszowanie. Z Czech trafia do nas ekogroszek będący paliwem ekologicznym jedynie z nazwy. Każdy dobry piec węglowy zasilony kiepskim paliwem będzie dawał wyższą emisję. 

A edukacja ekologiczna?
Kuleje. Widać to na każdym kroku. Ludzie spalają w piecach śmieci. To jest zupełnie irracjonalne, bo śmieci mają niską kaloryczność. Pojawiły się nawet badania, które pokazują, kiedy najczęściej tak postępują. Otóż wówczas, gdy za oknem panuje temperatura w granicach od +5 do -5 st. C. Dopiero poniżej -5 st. sięgają po węgiel, bo nie da się w takich warunkach ogrzać domu kiepskim paliwem. Sądzą, że na tym oszczędzą. Nic bardziej mylnego. Bardzo niebezpieczne są z kolei płonące odpady na składowiskach, co w ostatnich latach zdarza się coraz częściej. 

Powietrze mamy na Śląsku z roku na roku coraz czystsze...
Owszem. Jeśli ktoś pamięta Śląsk sprzed 20 lub 30 lat, to nie ma porównania. Opowieści o katastrofie ekologicznej, z którą się podobno borykamy, są dobre dla ludzi o krótkiej pamięci lub mających skłonność do ulegania rozmaitym sugestiom. Faktem jest jednak, że dopiero dziś odkrywamy, iż 100 mikrogramów zanieczyszczeń na m sześc. w okresie jesienno-zimowym to jest bardzo dużo. A jeszcze 30 lat temu podobne stężenia notowano przez cały rok i nikt nie podnosił larum. Pod względem czystości powietrza z całą pewnością jest coraz lepiej, ale wciąż słabo.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rekordowy sierpień i wakacje w Katowice Airport, przez dwa miesiące ponad 2 mln podróżnych

Sierpień br. był najlepszym miesiącem w historii przewozów pasażerskich lotniska w Pyrzowicach, które w tym czasie obsłużyło ponad milion podróżnych. Rekordowe okazały się również całe wakacje - w tym czasie z podkatowickiego portu skorzystało blisko 2,1 mln osób.

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.