Polska kopalnia przyszłości, która wyprzedziła epokę. Niezwykła historia KWK Jan i kombajnu z Guido
Niedawno po raz kolejny spotkaliśmy się w gronie maturzystów z jednej klasy sprzed już ponad pięćdziesięciu lat. Okazją było ukończenie przez część z nas siedemdziesiątego roku życia. Jak zawsze takie spotkania to okazja do różnych wspomnień.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Jacek Korski
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Niedawno po raz kolejny spotkaliśmy się w gronie maturzystów z jednej klasy sprzed już ponad pięćdziesięciu lat. Okazją było ukończenie przez część z nas siedemdziesiątego roku życia. Jak zawsze takie spotkania to okazja do różnych wspomnień.
W naszej klasie nas dwóch ukończyło studia górnicze i mój kolega stwierdził, że mieliśmy w zawodzie dużo szczęścia, ale nie z powodu bezpiecznego dopracowania do emerytury. Mieliśmy okazję podjąć studia i pracę w górnictwie w czasie, kiedy polskie górnictwo węgla kamiennego się rozwijało. Dziś nasi młodsi koledzy nie mają niestety takich perspektyw i stąd na uczelniach coraz mniej adeptów górniczej sztuki. A w Polsce działa ponad siedem tysięcy zakładów górniczych, które potrzebują inżynierów.
W jednym z portali internetowych przeczytałem, że w Zabytkowej Kopalni Guido w Zabrzu podjęta zostanie próba wydostania z zatamowanego wyrobiska części doświadczalnego kombajnu ścianowego KDS-1. Jego próby zakończono w czasach, gdy kopalnia działała jeszcze jako Kopalnia Doświadczalna Węgla Kamiennego M-300 (nazwa pochodziła od kopalni Makoszowy i poziomu -300 m).
Z inicjatywy ówczesnego dyrektora Zakładów Konstrukcyjno-Montażowych Przemysłu Węglowego (dziś to ITG KOMAG) utworzono w ramach tych zakładów jednostkę, w której prowadzono badania nowych rozwiązań konstrukcyjnych maszyn górniczych. Wspominany kombajn powstawał w czasach, kiedy polski przemysł maszyn górniczych rozwijał się bardzo dynamicznie i starał się nadążać za światowymi trendami rozwojowymi. W połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, wraz z dynamicznym rozwojem mechanizacji i postępami automatyzacji w polskim górnictwie węglowym, narodziła się śmiała inicjatywa.
Postanowiono utworzyć Zautomatyzowaną Kopalnię Węgla Kamiennego Jan. Wielkim zwolennikiem postępu technicznego w naszym górnictwie węglowym był ówczesny minister górnictwa i energetyki Jan Mitręga. Jego imię otrzymała kopalnia wydzielona z części KWK Wieczorek. W oparciu o wcześniejsze doświadczenia z automatycznymi ścianami typu ASI-1 i BESTA w innych kopalniach w Janie uruchomiono ścianę zautomatyzowaną ASI-2, która w miarę zbierania doświadczeń podlegała zmianom.
Trzeba pamiętać, że aby coś zautomatyzować, należy to wcześniej kompleksowo zmechanizować. Pierwsze doświadczenia prowadzono z jednoorganowymi kombajnami bębnowymi i kiedy zorientowano się, że taki kombajn potrzebuje odrabiania wnęk kombajnowych, to opracowano dwuorganowe kombajny bębnowe, przenośniki ścianowe były elastyczne (dawały się przeginać). Jak wspomniałem, zdalne sterowanie przesuwaniem obudowy zmechanizowanej wymagało wprowadzenia sterowań elektrohydraulicznych w tej obudowie.
W kopalni Jan wprowadzono wiele nowych rozwiązań mechanizacyjnych, m.in. kolejkę spalinową, zmechanizowane obudowy skrzyżowania ściana-chodnik i wiele innych. Całością sterował komputer jako jednostka centralna – z pewnym uproszczeniem można uznać to za osiągnięcie poziomu przemysłu 3.0. Wtedy komputery to były olbrzymie szafy, które miały moc obliczeniową mniejszą niż dzisiejsze smartfony i zużywały wiele energii elektrycznej. Inne były czujniki i elementy wykonawcze. To wszystko jakoś działało kilkadziesiąt lat przez niemal dekadę – od połowy lat sześćdziesiątych do prawie połowy następnej dekady.
Przedsięwzięcie zamknięto bez zbędnego rozgłosu i chyba podstawową przyczyną było odejście Jana Mitręgi ze stanowiska ministra, a przez wiele lat to on był postrzegany jako inicjator i motor postępu technicznego w polskim górnictwie. Uruchomienie zautomatyzowanej kopalni w tamtych czasach spowodowało wydrenowanie innych kopalń z nielicznych jeszcze wtedy automatyków czy informatyków. To z kolei opóźniło powszechne wdrażanie w kopalniach sprawdzonych już rozwiązań, jak automatyzacja wyciągów szybowych czy ciągów przenośników taśmowych. Niemniej w kopalni Jan powstało wiele nowych rozwiązań czy idei, które przyczyniły się do postępu w technice i technologiach górniczych. Dziś jako uzasadnienie dla automatyzacji ścian wydobywczych wskazuje się dążenie do wzrostu ich produktywności (wydobycia dobowego), wtedy zbierano doświadczenia.