Wodzisław Śl: Wykluczeni, ale nie zapomniani

24 sierpnia w Wodzisławiu Śląskim odbędzie się konferencja „Górnicy wykluczeni, ale nie zapomniani. Program pozytywny”, którą organizuje Główny Instytut Górnictwa wspólnie ze Stowarzyszeniem Gmin Górniczych w Polsce – informuje rzecznik prasowy GIG-u Sylwia Jarosławska-Sobór.

 

Konferencja jest podsumowaniem projektu: „Analiza socjologiczna uwarunkowań przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu byłych górników i ich rodzin oraz wypracowanie rekomendacji dla gminnych polityk społecznych”. Projekt współfinansowany jest przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

 

– Celem projektu było opracowanie programów przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu byłych górników i ich rodzin dla dwóch referencyjnych gmin: Czerwionki-Leszczyn i Wodzisławia Śląskiego, na terenie których zamknięto jedyne funkcjonujące kopalnie – wyjaśnia Sylwia Jarosławska-Sobór. – Prace takie prowadzone były przy aktywnym udziale ekspertów lokalnych. Prowadzone badania pokazały, że zarówno wśród przedstawicieli różnych instytucji gminy, wspólnot parafialnych, jak i organizacji pozarządowych istnieje wola wejścia do lokalnej sieci instytucji i organizacji, której celem będzie przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu byłych górników i ich rodzin, a także innych grup mieszkańców.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.