Wodór to paliwowe remedium?

1504856060 auto wodor toyota

fot: Toyota

Toyota - producent pierwszych samochodów z ogniwami paliwowymi, buduje stację tankowania wodoru w Polsce

fot: Toyota

Bezemisyjny napęd wodorowy może być przyszłością transportu. Na razie jednak, jak każda młoda technologia, jest obarczony chorobami wieku dziecięcego, które trzeba dopiero wyeliminować. Jednym z kluczowych graczy, wdrażających technologię wodorową na polskim rynku, chce zostać Jastrzębska Spółka Węglowa.

Pojazdy napędzane wodorem – samochody i lokomotywy, to wciąż nowość. Jedną z podstawowych zalet takich pojazdów jest bezemisyjność – produktem ubocznym emitowanym przez ogniwo wodorowe produkujące prąd jest jedynie para wodna. Co ważne, seryjnie produkowane samochody osobowe nie mają wad elektrycznych kolegów – można je zatankować w kilka minut, a zasięg jest porównywalny do pojazdów spalinowych. Póki co problemem jest wysoka cena pojazdów napędzanych wodorem i fakt, że paliwo trzeba tankować pod bardzo wysokim ciśnieniem.

Trzecia droga
Daniel Ozon, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej wskazuje, że oprócz produkcji węgla i koksu, która jest oczywiście podstawową działalnością, jego spółka koncentruje się również na wykorzystaniu produktów ubocznych powstałych w procesie koksowniczym. Takim surowcem może być właśnie wodór uzyskiwany z gazu koksowniczego.

- Patrzymy na wodór jako równoległe i komplementarne źródło zasilania, przede wszystkim w stosunku do zasilania bateryjnego. Ograniczenia w pozyskaniu surowców do baterii mogą stanowić dużą barierę w rozwoju tego przemysłu. Wrażliwym surowcem jest chociażby kobalt, którego wydobycie jest skoncentrowane w Kongo. Dlatego chcemy postawić na możliwość separacji wodoru z gazu koksowniczego. Jesteśmy w stanie produkować wodór, również w najczystszej jakości „pięciu dziewiątek”, którym można zasilać ogniwa wodorowe – zaznacza prezes Ozon.

Jak przypomina szef JSW, spółka zamierza nie tylko produkować wodór z gazu koksowniczego (pierwsza instalacja ma powstać w dąbrowskiej koksowni Przyjaźń), ale także ogniwa wodorowe służące do napędzania pojazdów (taka fabryka ma powstać w Suszcu, na terenie zamkniętej kopalni Krupiński). Pierwszym odbiorcą paliwa wodorowego z JSW ma być Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, a ściślej mówiąc autobusy jeżdżące po miastach i gminach należących do GZM.

Najlepsze miejsce
- To ok. 1500 autobusów. Jesteśmy w stanie z naszych koksowni produkować 8 tys. t najczystszego wodoru, co pozwoliłoby na zasilanie 900 autobusów rocznie o przebiegu dziennym 300 km. Jeśli udałoby się nam być w metropolii producentem takiego czystego wodoru, następnie postawić kilka stacji, moglibyśmy rozpocząć tę ścieżkę mobilności w oparciu o komunikację miejską. Kilkaset autobusów będzie zaczynem, który mógłby uruchomić tę ścieżkę w Polsce. Gdzie jest najlepsze miejsce na wdrożenie takiej technologii, jeśli nie na Śląsku? – pyta retorycznie szef JSW.

Jak podkreśla Ozon, dużym atutem projektu są polskie firmy, które produkują autobusy elektryczne – Solaris i Ursus, natomiast nasz kraj jest wciąż białą plamą na wodorowej mapie świata. Podczas gdy na świecie jest już 350 stacji wodorowych, w samej Europie prawie 150, to w Polsce nie ma ani jednej.

- Konsumenci, którzy chcieliby kupić auto napędzane wodorem, nie mają gdzie tankować. Jeśli wyprodukowany przez Solarisa autobus jedzie do Hamburga, to można go zatankować dopiero w Berlinie. Kolejnym problemem jest cena, bo autobus wodorowy jest o 20-25 proc. droższy od autobusu elektrycznego. Dlatego największym wyzwaniem oprócz naszej współpracy z GZM, jako odbiorcą wodoru, będzie również współpraca z NCBiR i NFOŚ, które pozwolą pokryć tę większą różnicę kosztów – mówi Ozon.

Kazimierz Karolczak, przewodniczący GZM twierdzi, że jednym z kluczowych elementów przemawiających za wyborem napędu wodorowego jest jego całkowita bezemisyjność i troska o poprawę jakości powietrza.

- Metropolia ma sporo zalet, ale ma też jeden największy problem – to kwestia jakości życia i jakości powietrza. Musimy zrobić jak najwięcej i w jak najkrótszym czasie, żeby o tę jakość powietrza powalczyć. Jednym z elementów powodujących to zanieczyszczenie jest właśnie transport publiczny, tak więc jesteśmy mocno zainteresowani rozwojem autobusów elektrycznych. Natomiast dostępne technologie mają sporo wad. To jest choćby kwestia zasięgu i czasu ładowania. W sytuacji, kiedy w naszej konurbacji na trasy wyjeżdża ponad 1000 autobusów dziennie, a odległości między gminami czasami są dłuższe niż obecne zasięgi autobusów elektrycznych, to wodór jawi się jak takie cudowne remedium. Można go bardzo szybko zatankować i pozwala uzyskać duże przebiegi. Mam nadzieję, że technologia wodorowa zostanie szybko ujarzmiona i zostaną wprowadzone rozwiązania i możliwości produkcyjne, bo w tym momencie zyskalibyśmy zeroemisyjny transport na terenie metropolii, bez istotnych wad baterii. Autobusy wodorowe są rzeczywiście dużo droższe, ale musimy też myśleć o kosztach środowiskowych – twierdzi Karolczak.

Przykład Japonii
Przewodniczący GZM podaje przykład Japonii jako kraju, w którym technologia wodorowa szybko się rozwija i stała się już istotną gałęzią gospodarki. W ocenie Karolczaka tak również może stać się w Polsce i na Śląsku. Na razie jednak pierwsze próby wiążą się z prozaicznymi problemami.

- W Tokio na targach dotyczących rozwiązań wodorowych, w których uczestniczyłem, był również Sadiq Khan, burmistrz Londynu. Khan zaraz po powrocie ogłosił, że kupuje 10 samochodów i przekazuje policji, żeby nie zanieczyszczać powietrza w centrum Londynu. Chciałem to samo zrobić u nas, ale okazuje się, że w Polsce regulacje nie pozwalają na razie zarejestrować samochodu na wodór. Musimy coś z tym jak najszybciej zrobić – deklaruje przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

O uruchomieniu zamówienia dotyczącego opracowania innowacyjnych zasobników wodoru, czyli urządzeń w których można przechowywać paliwo informuje Marek Palka z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

- W tym momencie jest to problem i jedna z barier przy wprowadzaniu tej technologii w pojazdach. Istniejące obecnie zasobniki to zasobniki wysokociśnieniowe, w związku z tym wodór nie jest łatwym paliwem do przechowywania. Dlatego ważne jest, aby nadać impuls rozwojowi tych technologii. Takim impulsem jest właśnie nasz program. Zachęcamy do udziału instytuty i ośrodki naukowo-badawcze, a cała alokacja środków na to zamówienie to prawie 40 mln zł – stwierdza Palka.

Nowy rynek

Dostawcą wodoru jako paliwa dla pojazdów chce być również Grupa Azoty. Koncern jest obecnie największym producentem wodoru, który jest wykorzystywany jako surowiec w przemyśle chemicznym.

- W tym momencie naszym celem jest wejście na rynek jako dostawca – hurtowy lub detaliczny – dla pojazdów. To dla nas nowy rynek. Pracujemy nad koncepcją techniczno-kosztową w kierunku opracowania założeń dystrybucji detalicznej wodoru na rynku polskim – zapowiedział Wojciech Satora, dyrektor ds. innowacji technologicznych w Grupie Azoty. Nie wykluczył zarówno współpracy w tym zakresie z dystrybutorami paliw działającymi na polskim rynku ani budowy własnej pilotażowej stacji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Co z głową „Żyrafy” z Tauron Parku Śląskiego? Zdemontowano ją już ponad trzy lata temu

Rzeźba „Żyrafa” z Tauron Parku Śląskiego straciła swoją głowę ponad trzy lata temu i do dziś jej nie odzyskała. Rzeźba nadal jest w remoncie i ciągle nie wiadomo kiedy głowa wróci na swoje miejsce, bo problemem jest… szyja. - Firma, która wykonuje tą inwestycję kwestionuje nawet własną ekspertyzę, która mówi o konieczności wymiany szyi – mówi w rozmowie z netTG.pl prezes Tauron Parku Śląskiego Paweł Bilangowski.

JSW przegrała walkę o zwrot składki solidarnościowej. Chodzi o 1,6 mld zł

Minister energii wydał decyzję o odmowie zwrotu nadpłaty z tytułu składki solidarnościowej dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Stwierdził, że wniosek jest niezasadny – podała JSW w komunikacie w piątek, 14 sierpnia 2026 r. Zarząd spółki zamierza skorzystać z przysługującego prawa do wniesienia środków ochrony prawnej.

Miłosz Motyka: Na stacjach nie zabraknie paliwa w związku ze wznowieniem pakietu CPN

Minister energii Miłosz Motyka zapewnił w piątek, że w związku ze wznowieniem części pakietu Ceny Paliwa Niżej, na polskich stacjach nie zabraknie paliwa. Dodał, że ze względu na dynamiczną sytuację na Bliskim Wschodzie nie da się obecnie określić, czy program zostanie wydłużony.

Rewolucja w polskim ciepłownictwie. Ponad 200 miliardów złotych i pożegnanie z węglem

Nowa Strategia Transformacji Ciepłownictwa do 2040 r. po raz pierwszy wyznacza kompleksowy kierunek rozwoju ciepłownictwa systemowego, tworząc ramy dla jego modernizacji, zwiększenia efektywności i wzmocnienia konkurencyjności. Do realizacji tych celów służą 32 konkretne działania wspierające transformację sektora.