Woda z kopalni Wiry nie wymaga koncesji

fot: Tomasz Rzeczycki

Po zaprzestaniu eksploatacji magnezytu z wyrobisk kopalni Wiry zaczęto pozyskiwać wodę mineralną

fot: Tomasz Rzeczycki

Nawet najbardziej nasycona minerałami woda, jeśli pobierana jest z kopalnianych wyrobisk, nie jest uznawana za wodę leczniczą. I nie mają tu znaczenia jej parametry, w tym zawartość rozpuszczonych substancji czy nasycenie dwutlenkiem węgla, lecz zapisy ustawy. Taką, nieco paradoksalną sytuację, mamy w przypadku wody pochodzącej z wyrobisk nieczynnej kopalni magnezytu Wiry w Wirkach u podnóża Masywu Ślęży.

Wodę mineralną ze wsi Wirki wymienia wydane 15 grudnia 2020 r. coroczne obwieszczenie Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie ogłoszenia wykazu wód uznanych jako naturalne wody mineralne. W dokumencie tym figuruje ona jako woda mineralna Sudecki Zdrój ze źródła Viviana, z podanym adresem Wirki 53 – a więc tym samym, pod którym znajduje się nieczynna kopalnia magnezytu.

Okazuje się, że nasycona związkami magnezu woda spod wsi Wiry i Wirki nie jest leczniczą woda podziemną. Jednak gdyby pozyskiwać ją z powierzchni poprzez odwierty, wówczas mogłaby posiadać taki status.

Zgodnie definicją zawartą w art. 3, ust. 3, pkt 15  ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia naturalną wodą mineralną jest woda podziemna wydobywana jednym lub kilkoma otworami naturalnymi lub wierconymi, różniąca się od wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi pierwotną czystością pod względem chemicznym i mikrobiologicznym oraz charakterystycznym stabilnym składem mineralnym, a w określonych przypadkach także właściwościami mającymi znaczenie fizjologiczne, powodującymi korzystne oddziaływanie na zdrowie ludzi.

Oddzielnie w polskim systemie prawnym zdefiniowano wody będące kopalinami. Tylko i wyłącznie na takie wody koncesji udziela marszałek województwa. W myśl ustawy Prawo geologiczne  i górnicze  kopalinami nie są wody, z wyjątkiem wód leczniczych, termalnych i solanek. Ustawa podaje też konkretne parametry, np. woda lecznicza powinna posiadać co najmniej tysiąc miligramów rozpuszczonych substancji stałych w litrze.

- Ponadto jak wskazują przepisy art. 5, ust. 4 Prawa geologicznego i górniczego wodami leczniczymi, termalnymi i solankami nie są wody pochodzące z odwadniania wyrobisk górniczych – podkreśla Waldemar Kaźmierczak, dyrektor Wydziału Geologii Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego i zarazem geolog województwa dolnośląskiego.

Taki zapis w ustawie ma swoje konsekwencje w stosunku do wody ze wsi Wirki.

- Reasumując, marszałek województwa nie udziela koncesji na wydobywanie wód mineralnych w rozumieniu ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia tylko na wydobywanie wód będących kopalinami w rozumieniu przepisów ustawy Prawo geologiczne i górnicze. Nie udzielał zatem koncesji na wydobywanie wód ze źródła Viviana – stwierdza Waldemar Kaźmierczak.

Głębinowa kopalnia magnezytu w Wirkach położona jest na północny zachód od Dzierżoniowa, w gminie Marcinowice. Około 1955 r. odkryto tam złoże magnezytu. Jego eksploatację w 1958 r. podjęły Dolnośląskie Zakłady Magnezytowe w Świdnicy. Wydobycie trwało do 1996 r. Następnie w latach 2007-2013 funkcjonowała rozlewnia wody mineralnej. Pobierano ją z czwartego poziomu kopalni, z głębokości około 82 m.

Kilka lat później epizodycznie istniała w Wirkach podziemna trasa turystyczna. Od 21 czerwca 2017 r. niemal do końca lutego 2019 r. kopalnia była dostępna dla zwiedzających. Przewodnicy-pracownicy kopalni pozwalali wtedy turystom, aby ci bezpłatnie zabierali do swoich butelek dowolne ilości wody mineralnej. Z oprowadzania turystów gospodarze kopalni zrezygnowali, zapowiadając wznowienie działalności wytwórni wody mineralnej oraz podjęcie starań o wznowienie wydobycia magnezytu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.