Wiosna- felieton Jacka Korskiego

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Pisałem ostatnio o węglu koksowym w kopalni Bielszowice i mam wrażenie, że rosną tam zwały

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zmianę czasu mamy już za sobą, czyli wiosna przyszła. Znów pojawiają się tematy poświęcone górnictwu, zwłaszcza węglowemu. Optymizmu nie widać, bo jak ma być, skoro nawet pracownicy Bogdanki protestują w obronie swojej kopalni. Może to budzić zdziwienie, ale powinno budzić nasz niepokój. Protestujący dostrzegają, że bez koniecznych działań kopalnia za najdalej kilkanaście lat po prostu zgaśnie sama. Słowom tym trudno odmówić racji.

Nie wiem, na ile w tym wszystkim istotne są oczekiwania dotyczące przejęcia kontroli nad Bogdanką od jednego z koncernów energetycznych przez Skarb Państwa i powrót na GPW. Dla inżyniera jest jednak oczywiste, że kopalnia o dużym wydobyciu wymaga intensywnych działań na rzecz odtwarzania zdolności wydobywczej, a w tym inwestycji. Potrzeba na to pieniędzy, które wypracowuje się wydobywając i sprzedając węgiel. Protestujący zwracają uwagę, że planuje się ograniczanie wydobycia i tym samym ograniczenie inwestycji. Rynek węgla w Polsce nie rozpieszcza, a zapotrzebowanie na węgiel energetyczny nie rośnie. Jadąc dziś (wtorek) autostradą A4 zauważyłem, że Nowe Jaworzno stoi, a Jaworzno III pracuje na pół gwizdka. Zerknąłem więc w internet i zobaczyłem, że z wiatru i słońca polska energetyka wytwarzała w tym momencie około 10 000 megawatów spośród ponad 24 000. Elektrownie cieplne (pracujące na węglu kamiennym, brunatnym i gazie) dostarczały resztę, a w kraju zużywaliśmy około 20 000 megawatów, resztę eksportowaliśmy. Na rynku energii jest niestety coraz mniej, miejsca dla węgla kamiennego. Pisałem ostatnio o węglu koksowym w kopalni Bielszowice i mam wrażenie, że rosną tam zwały (dobrze widoczne z autostrady). Obawiam się, że potwierdza to moje poprzednie spostrzeżenia. To, co się dzieje, to dla mnie wynik działań, zaniechań i braku pomysłu na racjonalne działanie.

Wielokrotnie na tych łamach wskazywałem na brak refleksji i namysłu nad tym, co po śląskim górnictwie węglowym. Przecież w każdej kopalni skończą się kiedyś zasoby możliwego do wydobycia węgla czy innej kopaliny. Dziś w TV mogliśmy zobaczyć pewien zwiastun problemu związany z zakończeniem wydobycia rud cynkowo-ołowiowych. Kiedyś te kopalnie spowodowały zaniki wody, wysychanie cieków wodnych. Zakończenie wydobycia i zaprzestanie pompowania wody z kopalń spowodowało, że na powierzchni terenu pojawiły się zalewiska. Przez te zalewiska poprowadzono drogę, która dziś znalazła się pod wodą. Na terenach górniczych w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym takich zalewisk może w przyszłości powstać wiele i możemy stracić nie tylko wiele już istniejących obiektów. Gorzej, że możemy wykonać, tak jak na terenach po ZGH, nowe inwestycje, które zmarnujemy. Stąd moje apele o refleksję nad tym, jak może wyglądać nasz region „po kopalniach”. Doświadczeń w całej Europie nie brakuje i byłoby nieodpowiedzialne, gdybyśmy nie skorzystali z cudzej wiedzy i cudzych błędów. Jeżeli powtórzymy czyjeś błędy, będzie to wstyd i niepotrzebne szkody. Przykład Bukowna powinien być przestrogą!

Przymierzam się ciągle do opisania innych pomysłów dotyczących kopalń „życia po życiu”, a usłyszałem ich naprawdę wiele. Od uprawy roślin, przez kopalnie jako wielkie schrony, aż po magazyny energii. Czytając o tych pomysłach, mam wrażenie, że ich autorzy mają dość abstrakcyjne pojęcie, czym i jaka jest kończąca swoje życie podziemna kopalnia. Dziś odniosę się tylko do pomysłu wykorzystania kopalni jako podziemnego schronu dla ludności na wypadek jakiegoś zagrożenia. Jak wspomniałem, wiele lat przepracowałem w kopalniach i pamiętam, ile czasu zajmował zjazd załogi do pracy. Jak więc w sytuacji zagrożenia zapewnić szybkie umieszczenie pod ziemią ludzi w różnym wieku i stanie zdrowia? Do takiego schronu trzeba najpierw dotrzeć, więc kiedyś budowano schrony w pobliżu miejsc przebywania ludzi (budynki mieszkalne, zakłady pracy czy szkoły). A jak ze schronu-kopalni wydostaliby się ludzie przy zniszczeniu infrastruktury energetycznej? Kilkaset metrów po drabinach? Dawno temu próbowałem, ale byłem wtedy młodszy o wiele lat i kilogramów. Wyzwanie było prawie ponad moje siły… Wtedy!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Chorzów: Kolejne przejazdy pod estakadą zostaną otwarte 5 czerwca

Przejazdy pod estakadą w rejonie ul. Jana Faski i Pocztowej zostaną udostępnione kierowcom w piątek 5 czerwca - zapowiedział Urząd Miejski w Chorzowie. Otwarty zostanie również znajdujący się przy nich parking P2.

Spór o farmę fotowoltaiczną w Parku Śląskim. Chorzów blokuje inwestycję

Władze Parku Śląskiego chcą zbudować farmę fotowoltaiczną, która w przyszłości mogłaby rocznie dawać nawet do 2 mln zł oszczędności na opłatach za energię. Instalacja miałaby powstać na terenie, który od zawsze był zapleczem technicznym parku, ale ten plan został (na razie?) zablokowany przez miasto Chorzów.

Przemysł potrzebuje ludzi gotowych na cyberwojnę

Nowoczesne kopalnie, elektrownie i zakłady przemysłowe są dziś chronione nie tylko przez technologie, ale przede wszystkim przez ludzi potrafiących je rozumieć i zabezpieczać. O tym, dlaczego uczelnie techniczne stają się ważnym elementem systemu bezpieczeństwa państwa, jak kształcić kadry dla infrastruktury krytycznej oraz dlaczego Politechnika Śląska planuje dołączyć do ISAC-SIG, rozmawiamy z prof. Krzysztofem Filipowiczem, Dziekanem Wydziału Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej.

Asseco pokazało system Polski antydron

Największa polska firma IT stworzyła własny system do wykrywania i monitorowania dronów. Rozwiązanie, które czeka na pierwsze wdrożenie, ma znaleźć zastosowanie militarne i cywilne - czytamy w środę w "Pulsie Biznesu".