Wiosną epidemia zaburzyła coroczny, tradycyjny harmonogram wyprzedaży aut

fot: Krystian Krawczyk

Czas przerzucić się na komunikację publiczną i zostawić auta na parkingu?

fot: Krystian Krawczyk

W tym roku wyprzedaże samochodów w salonach będą znacząco większe - szacuje Dariusz Balcerzyk z Samaru w rozmowie z PAP. Powód: duże zapasy aut z powodu pandemii i wejście od stycznia nowych ostrzejszych norm emisji spalin EURO 6d.

Jak zaznaczył ekspert Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, przełom roku to okres tradycyjnych wyprzedaży aut z kończącego się rocznika. W tym czasie wielu sprzedawców zachęca klientów do zakupu nowego samochodu twierdząc, że zbliżający się koniec roku to najlepszy moment na taką decyzję. Dealerzy kuszą potencjalnych nabywców atrakcyjnymi ofertami, jednocześnie przestrzegają, że są one aktualne tylko do wyczerpania zapasów.

W ocenie Balcerzyka, ten rok, głównie ze względu na pandemię koronawirusa, jest wyjątkowy dla rynku sprzedaży samochodów.

- Wiosną br. epidemia zaburzyła bowiem coroczny, tradycyjny harmonogram wyprzedaży aut z poprzedniego rocznika, doprowadzając w marcu do zamknięcia salonów dealerskich. Po ich powtórnym otwarciu, dealerzy z jednej strony borykali się ze sprzedażą aut zalegających na placach, z drugiej na placach zaczęło przybywać z otwartych po lockdownie fabryk - zaznaczył.

Wskazał, że te ostatnie auta często były już droższe ze względu na wzrost cen, którego głównym czynnikiem sprawczym były i nadal są, restrykcyjne normy emisji obowiązujące w Europie, powiązane na dodatek z wysokimi karami za ich przekroczenie.

- Dodatkowe wydatki u producentów generuje potrzeba, wymaganego europejskim prawem, wyposażenia aut w kolejne systemy bezpieczeństwa - dodał.

Według eksperta, nad rozpoczynającym się właśnie kolejnym sezonem wyprzedaży, może zaciążyć również fakt, że wraz z początkiem przyszłego roku na terenie Unii Europejskiej zacznie obowiązywać norma emisji spalin EURO 6d. Obecnie oferowane auta, niespełniające nowej normy, które do końca roku nie znajdą nabywców, od 1 stycznia 2021 r. nie będą mogły trafić na rynek.

- Taka sytuacja powtarza się co jakiś czas wraz z kolejnymi zmianami norm emisji spalin lub wprowadzenia nowych sposobów pomiaru emisji - zaznaczył.

Dodał, że do tej pory producenci byli jednak w stanie skutecznie uniknąć sytuacji, w której nie sprzedaliby aut ze starymi homologacjami, dzięki mechanizmowi tzw. końcowej partii produkcji.

Jak wyjaśnił, pod tym terminem kryje się możliwość dalszej sprzedaży po krytycznej dacie przez pewien czas określonej liczby samochodów.

- W przypadku aut osobowych okres ten wynosi najczęściej jeden rok i obejmuje pulę 10 proc. liczby samochodów ulokowanych przez producenta na rynku w ciągu 12 miesięcy poprzedzających datę zmiany normy emisji. Tym razem jednak sytuacja jest inna, bo w wyniku pandemii koronawirusa spadki liczby rejestracji sięgnęły dziesiątków procent, a na placach dealerów już dziś zalegają auta - dodał.

Jak ocenił, szansa na ich sprzedaż do końca roku z każdym dniem dramatycznie maleje.

Balcerzyk wskazał, że branża motoryzacyjna proponowała, żeby KE wydłużyła czas, w którym samochody niespełniające nowych norm mogły być oferowane klientom.

- Niestety Komisja nie przystała na te postulaty i zaleciła, aby producenci zwrócili się ze swoimi problemami do lokalnych władz w poszczególnych państwach. Na razie takie rozmowy nie przyniosły pozytywnego efektu. Sytuacja ta powoduje, że po 1 stycznia 2021 roku auta nie spełniające nowych norm nie otrzymają dokumentów homologacyjnych - wyjaśnił.

Według niego, efektem doraźnym będzie wzmożenie w ostatnich miesiącach br. wyprzedaży, a także wzrost samorejestracji aut przez dealerów.

- Samochody zarejestrowane przez nich przed początkiem 2021 r., trafią z czasem do sprzedaży, ale już jako używane, więc prawdopodobnie z niższą ceną - ocenił.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Orlen uruchamia instalację HVO – z lokalnych surowców powstanie 300 tys. ton biopaliw rocznie

Orlen istotnie wzmacnia moce produkcyjne biopaliw. Koncern uruchomił w Płocku nowoczesną instalację do uwodornienia olejów roślinnych (HVO) o wydajności ok. 300 tys. ton rocznie. To inwestycja w rozwój krajowego łańcucha wartości opartego na lokalnych surowcach. Warta ponad 800 mln zł instalacja wspiera realizację celów dekarbonizacji transportu oraz zwiększa niezależność koncernu od zewnętrznych dostaw biokomponentów.

Jak wygląda fedrowanie pod Ornontowicami? Ocenił to zespół

W Ornontowicach odbyło się posiedzenie zespołu porozumiewawczego ds. oceny eksploatacji górniczej pod terenami tej gminy. Spotkanie miało miejsce 21 maja, poinformował o nim Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach.

Jakie były koszty pośrednio wynikające z unijnego systemu handlu emisjami EU ETS?

Dostępne szacunki orientacyjnie wskazują, że koszty pośrednio wynikające z unijnego systemu handlu emisjami EU ETS stanowiły w ostatnich latach około 15-16 proc. końcowej ceny energii elektrycznej dla przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego - poinformował MKiŚ w odpowiedzi na interpelację.

GPW: 69,6 mln zł zysku netto za pierwszy kwartał 2026 roku

Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej Grupy Kapitałowej GPW po pierwszym kwartale 2026 r. wyniósł 69,6 mln zł; to o 37,8 proc. więcej rdr - poinformowała w poniedziałek GPW. Przychody ze sprzedaży grupy w tym czasie wyniosły 168,8 mln zł.