Wigilia Stanisława Gajosa: Dom musi pachnieć choinką...
fot: Jarosław Galusek
fot: Jarosław Galusek
- Szczerze mówiąc, trudno mi wskazać tę jedyną, szczególną Wigilię. Tak naprawdę, wszystkie są przecież niepowtarzalne ze swoim specyficznym ciepłem. Oczywiście, najmilej zawsze wspomina się te dziecięce, kiedy wierzyło się jeszcze w św. Mikołaja i wyczekiwało na moment, by jak najprędzej zajrzeć, co też jest pod choinką. Każdy drobiazg – zwłaszcza w tamtych czasach – był wielkim przeżyciem.
Także dziś w naszym domu pielęgnujemy wigilijną tradycję. Podkreślam: w domu, ponieważ nigdy nie wyjeżdżamy w tym dniu gdziekolwiek. Do tej szczególnej wieczerzy zasiada zwykle 4–5 osób. Na stole – jak każe zwyczaj – pojawia się 12 potraw. Nie wtrącam się do kuchennego „królestwa” żony. No, i jest choinka. Koniecznie naturalne drzewko, od którego dom pachnie świętami. Niestety, w niewielkim stopniu uczestniczę w przedświątecznym „szaleństwie” sprzątania. Nie to, żebym uciekał od domowych obowiązków, ale wychodzę do pracy wcześnie rano, a wracam późnym wieczorem. Nie wyjawię, jakie prezenty sprawię domownikom. Toż ma to być niespodzianka. Nie powiem też, co sam najchętniej chciałbym znaleźć pod choinką.
Czytaj więcej o Wigiliach:
Dariusza Lubery, Torbjorna Wahlborga, Mirosława Tarasa, Zygmunta Łukaszczyka