Wigilia Mirosława Tarasa: Pożarowy opłatek...
fot: ARC
Mirosław Taras, prezes LW Bogdanka, porozmawia z internautami na temat inwestycji spółki
fot: ARC
- Pamiętam jedną szczególną Wigilię. Był bodaj 1986 rok. Pracowałem wówczas jako nadsztygar górniczy. Około dwunastej w południe przyjechałem do pracy na drugą zmianę. Wezwałem sztygarów zmianowych na rutynową odprawę. Zaraz po niej na biurku zabrzęczał telefon: – Natychmiast staw się u kierownika sztabu akcji w „Bogdance”. Taki sygnał oznaczał dwie możliwości: albo w kopalni, rzeczywiście, dzieje się coś niedobrego, albo prowadzone są tzw. gry pożarowe. Przyznam, zrazu szpetnie zakląłem, myśląc – komu „odbiło”, żeby trenować je w takim akurat dniu?
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Płonął kaszt w zrobach ściany. W strefie zagrożenia znalazłem się około trzynastej. Na powierzchnię wyjechałem przed godziną dwudziestą pierwszą w Boże Narodzenie. Po dziś czuję smak tamtego „opłatka”. Z uczestniczącymi w akcji górnikami łamaliśmy się zwyczajną kromką chleba. Natomiast nadejście bożonarodzeniowego święta witaliśmy, zagryzając – przydzielony na czas akcji – kawałek kaszanki. W domu koszmar: wydzwaniająca do kopalni żona niezmiennie otrzymywała identyczną odpowiedź – mąż zjechał na dół, nie wiadomo, kiedy wróci.
Czytaj więcej o Wigiliach:
Dariusza Lubery, Torbjorna Wahlborga, Stanisława Gajosa, Zygmunta Łukaszczyka