Wieża wyciągowa dawnej kopalniRymer\" będzie salonem piękności

Wieza szymanski rymer rybnik ARC

fot: ARC

Wieża z połowy XX w. przypomina basztę - projektanci wykorzystają osobliwą urodę budowli

fot: ARC

Na terenie dawnej kopalni \"Rymer\" w Rybniku stoi wybudowana w połowie zeszłego wieku wieża szybu \"Szymański\". Wysoka na 30 metrów, zwężająca się ku górze, owalna ceglana bryła z czterema ostrołukowymi wejściami, która przywodzi raczej na myśl surową zamkową basztę, już wkrótce może stać się salonem piękności - napisała \"Gazeta Wyborcza\" w Katowicach.

Budynek nie jest wpisany do rejestru zabytków, ale z racji swej niezwykłej wartości został objęty ochroną. Dlatego wszystkie zmiany zostały uzgodnione z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków. Najpoważniejsze prace, jakie trzeba będzie wykonać, to podzielenie wieży stropami.

- Żeby nie zniszczyć otwartej katedralnej przestrzeni wewnętrznej, do stworzenia podziałów chciałbym wykorzystać już istniejący układ przestrzenny, słupowo-belkową konstrukcję szybu windy - wyjaśnia architekt Rafał Paszenda, autor projektu adaptacji wieży.

Stropy będą częściowo przeszklone, a zamiast ścian wnętrze będą dzielić powierzchnie z siatki naśladujące istniejące zabezpieczenia szybu. Wnętrze pozostanie surowe. Trzeba je będzie też doświetlić. Architekt planuje wybić w murze dodatkowe świetliki, w niczym nieróżniące się jednak od istniejących. W planach jest ponowne otwarcie i przeszklenie częściowo zamurowanych wejść do budynku. Na swoim miejscu, na najwyższym poziomie wieży, zostaną prawdopodobnie koła maszyny wyciągowej. Usunięcie ich byłoby trudne, a ich zostawienie podkreśli postindustrialny charakter projektu - podakreśla katowicka \"GW\".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.