Wiertpol prawie pewny. Jeszcze tylko Śląsk może go zatrzymać
To nie był ładny mecz, ale emocji nie brakowało. Taktyczny początek Wiertpolu, brutalna gra Lechii, dwa niesamowite zwroty akcji, wreszcie kapitalny gol Macieja Szmelczerczyka z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry i szalona radość Wiertpolu. Żeby postawić pieczęć na mistrzowskim tytule potrzebne jest tylko zwycięstwo nad słabiutkim Śląskiem.
O słabości Śląska świadczą liczby. W rundzie jesiennej ekipa z Kochłowic punkty zdobyła tylko z Barem i to w pierwszej kolejce. W kolejnych czterech zbierała baty, a raz - gdy przeciwnikiem była Lechia - nawet nie wyszła na boisko. Siedem strzelonych bramek, w tym cztery Barowi, też najlepiej o tej drużynie nie świadczy. Krótko mówiąc - chłopcy do bicia (drudzy po Barze).
Naprzeciwko zespół, który po rundzie wiosennej był murowanym kandydatem do tytułu, ale wrześniowe zawahanie formy sprawiło, że wszystko się wyrównało i liga na powrót stała się interesująca. Do wyścigu o mistrzostwo włączyły się Lechia i Energoinstal, a niewiele brakowało, żeby w tym gronie była także Wesoła. Ostatecznie jednak to Wiertpol ma otwartą drogę do mistrzostwa. Decydujący mecz - w najbliższą niedzielę o godz 14.00 na Rozwoju Katowice. W spotkaniu, którego stawką będzie najprawdopodobniej tylko drugie miejsce, Lechia zmierzy się z Energoinstalem (sobota, godz. 14.00, Rozwój). Cabosteel zagra z Barem (ciekawe czy pobije swój rekord sezonu - 10:1 ze Śląskiem), a Wesoła już po sezonie...
PS 1. Typowanie wyników wypadło bardzo słabo. Cóż, widać źle dobraliśmy nagrody. Sądząc po komentarzach większe zainteresowanie wzbudziłaby kista piwa. Tak czy inaczej - nie trafił nikt, a najbliżej byli radop7@o2.pl i gwiazdorex@o2.pl, do których wysyłam maile w celu „ustalenia ojcostwa”.
PS 2. Wkrótce nieco dłuższy film z meczu Wiertpol - Lechia, a na razie delektujcie się złotym strzałem Macieja Szmelczerczyka.