Mistrz sztuk walk z ruchu Chwałowice zadebiutuje w nowej dyscyplinie
- Trzeba być wytrzymałym na ból, zacisnąć zęby i przeć do przodu za wszelką cenę – podkreśla Marcin Maleszewski, górnik w ruchu Chwałowice.
Marcin Maleszewski nieraz zwyciężał w walkach MMA, teraz zmienia dyscyplinę
- Trzeba być wytrzymałym na ból, zacisnąć zęby i przeć do przodu za wszelką cenę – podkreśla Marcin Maleszewski, górnik w ruchu Chwałowice.
Marcin Maleszewski, mistrz sportów walki z ruchu Chwałowice kopalni ROW, stoczy 1 sierpnia pierwszą walkę w Cage Boxingu. To boks w rękawicach do MMA. Walka będzie trwała przez trzy rundy trwające po trzy minuty każda. Stoczy ją podczas Game Changer w Rabce Zdrój.
Będzie to moja pierwsza walka w tej nowej formule. Przebranżowiłem się, nie miałem wyjścia. Za mną kontuzja kolana. Stało się to 10 marca ub.r. na treningu. Zerwałem więzadła lewego kolana podczas przygotowań do planowanej walki MMA w Krakowie na gali N.O.W.I. Game Changer. Do treningów wróciłem na początku maja po dość intensywnej rehabilitacji i wzmacnianiu mięśni wokół kolana. Do MMA niestety nie mam jak wrócić bez operacji, której celem jest rekonstrukcja więzadła krzyżowego. Wiąże się to z co najmniej roczną przerwą od wszystkiego, czyli od pracy w kopalni, treningów i pracy w charakterze trenera, a także wydatkiem oscylującym wokół 20 tys. zł. Jedyne szczęście w nieszczęściu, że mogę boksować. W tym sporcie kolano nie jest narażone jak bywa to w MMA na kopnięcia, dźwignie i rzuty. Stąd też decyzja o spróbowaniu sił w Cage Boxingu. Dziękuję za wsparcie kierownictwu polskiej Grupy Górniczej, Solidarności KWK Chwałowice, firmie GW Dachy i kolegom z oddziału GRP-1 – powiedział nam sportowiec.
Marcin słynie z niesamowitego hartu ducha
- Trzeba być wytrzymałym na ból, zacisnąć zęby i przeć do przodu za wszelką cenę. Rzuty, ciosy pięściami, kopnięcia, dźwignie i duszenia są jak najbardziej dozwolone. Zabronione są za to techniki stwarzające niebezpieczeństwo dla zdrowia, ale życie jest życiem, zawsze coś się może zdarzyć. Ja już miałem złamany nos, kontuzję kolana, naderwane wiązadła i skręcone kostki. Bywa, że po walce tu i tam coś bardzo boli, lecz o żadnych zwolnieniach z pracy nie ma mowy. Muszę zaciskać zęby i bladym świtem wstawać do pracy – opowiadał nam na początku zawodowej kariery.
W 2019 r. został zawodowcem. Do swej pierwszej zawodowej walki na gali zorganizowanej przez irlandzką organizację Celtic Gladiator przygotowywał się dwa miesiące. Przeciwnikiem był Piotr Pokorski, zawodnik klubu Mameda Chalidowa.
Pojedynek wyznaczono na 13 grudnia w Olsztynie. Marcin Maleszewski rozpracował go w trymiga. Już w 4. minucie i 12. sekundzie Pokorski musiał uznać wyższość rywala, który sprytnie założył mu tzw. blachę, czyli dźwignię prostą na staw łokciowy. Był to najlepszy debiut zawodowy jaki można było sobie wymarzyć. Dołączył wówczas do grona zawodowców w MMA. Z górniczej profesji jednak nie zrezygnował.
- Praca fizyczna w kopalni pod ziemią, przy transporcie obudów i przenośników do łatwych nie należy. Pierwszą połowę dnia spędzam na szychcie, a wieczory poświęcam na treningi. Trudno jest łączyć aktywność zawodową ze sportem. Kierownictwo kopalni jest wyrozumiałe. Za to dziękuję – podkreślił.
Poza swoimi treningami prowadzi zajęcia grupowe i personalne w klubie Silesian Cage Club Katowice przy ul Sokolskiej 31 oraz w Rybniku.
Gala będzie transmitowana na antenach Polsatu Sport.