Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała 320 metrów pod ziemią

Punktualnie o godzinie 9.00 Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy rozpoczęła swój XIX koncert. Jerzy Owsiak powitał wszystkich przed kamerami Telewizji Polskiej z poziomu 320 zabytkowej kopalni Guido w Zabrzu.

Jeden z jej pracowników wręczył głównemu dyrygentowi statuetkę Hanysa 2010 roku. Owsiak przedstawił także ekipę ratowników górniczych, którzy towarzyszyli mu podczas wędrówki po podziemnych wyrobiskach kopalni.

Zgodnie z zapowiedziami klatka kopalni Guido, którą Jerzy Owsiak wyjeżdżał na powierzchnię w sposób magiczny przeniosła go do Chorzowa, gdzie obecnie trwają imprezy związane z XIX Wielkim Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Przypomnijmy, że w tym roku zbierane są pieniądze na rzecz dzieci z chorobami urologicznymi i nefrologicznymi. Na rzecz Orkiestry kwestuje 120 tysięcy wolontariuszy, nie tylko w Polsce, ale także za granicą m.in. w Afganistanie, Arabii Saudyjskiej, Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Austrii, Grecji, Hiszpanii, Irlandii, Kanadzie, Niemczech, USA, Islandii, Szwecji, a nawet na Antarktydzie.

Jak dowiedział się portal nettg.pl WOŚP można wesprzeć m.in. wrzucając pieniądze do puszek wolontariuszy, biorąc udział w internetowych aukcjach charytatywnych, a także wysyłając SMS o treści SERCE pod numer 75 565 (koszt 6,15 brutto) oraz dzwoniąc na linię TP 0704 407 401 (koszt 4,99 brutto).

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.