Wielka Brytania stawia na czystą energię
W ciągu 13 lat na wodach otaczających wyspy miałoby stanąć do siedmiu tysięcy turbin wiatrowych, jedna średnio co 800 m. Każdy z wiatraków byłby oddalony od plaż i klifów o kilka kilometrów. Prąd płynąłby do brzegu podwodnym kablem.
- Wiatru nam nie brakuje - mówił niedawno w wywiadzie dla BBC minister ds. przedsiębiorczości John Hutton. - Wieje wystarczająco często i silnie, żeby zapewnić elektryczność każdej brytyjskiej rodzinie.
Rząd w Londynie policzył, że brytyjski system energetyczny zyskałby dzięki temu ok. 30 gigawatów mocy (dla porównania - elektrownia jądrowa średniej wielkości daje ok. 1,5 gigawata).
Prąd z wiatru jest jednak droższy od tego z paliw kopalnych. Oznacza to, że Brytyjczycy będą musieli płacić wyższe rachunki. - Nie ma jednak innego wyjścia, jeśli chcemy zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych, które zmieniają ziemski klimat - tłumaczy Hutton.
Unia Europejska chce, by do 2020 r. jedna piąta produkowanej w niej energii pochodziła ze źródeł odnawialnych. Wielka Brytania chce jednak w ciągu pół wieku obniżyć emisję dwutlenku węgla o 60 proc. - podkreśla „GW”.