Wiele gatunków roztoczy żyje na śląskich hałdach

Halda Leon Rydultowy ledziny pl

fot: ARC

W metrze kwadratowym hałdy po 30 latach żyje kilkadziesiąt tysięcy osobników w 50 gatunkach - odkryli naukowcy badający pajęczaki <i>(na zdjęciu hałda „Leon” w Rydułtowach)</i>

fot: ARC

Nawet w tak ekstremalnych warunkach jak poprzemysłowe hałdy rozwija się bogate życie - wynika z badań naukowców Uniwersytetu Śląskiego. W zwałach węglowych, rud żelaza i cynku, a nawet chemicznych zidentyfikowali oni ponad 200 gatunków roztoczy z grupy Oribatida.Siedliska tych zwierząt znaleźli także w podziemnych wyrobiskach.

Kojarzone zwykle z uciążliwymi alergiami roztocze (Acari) to niedoceniana grupa zwierząt, odpowiedzialna za zachowanie harmonii w biosystemie glebowym - przypomina dr hab. Piotr Skubała, profesor nadzwyczajny w Katedrze Ekologii Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego.

- Mówi się, że bioróżnorodność jest największym skarbem ludzkości i jednocześnie najmniej docenianym. Roztocze są jedną z grup, które warto poznać lepiej - przekonuje naukowiec, który od lat bada tę bardzo bogatą gatunkowo grupę pajęczaków. Do tej pory oznaczono 45 tys. gatunków roztoczy, ale może ich być nawet milion.

Prof. Skubała wiele czasu poświęcił roztoczom glebowym na terenach poprzemysłowych. Intensywne badania, w których pomagali studenci, trwały około ośmiu lat. W tym czasie obserwowano życie na niemal 20 hałdach poprzemysłowych, położonych na terenie całego Śląska.

Podczas tych badań zidentyfikowano aż 205 gatunków roztoczy z grupy Oribatida (mechowce). Spośród znalezionych roztoczy, 32 gatunki były nowe dla fauny polskiej, a 43 po raz pierwszy zidentyfikowano na Górnym Śląsku. - Na zwałach poprzemysłowych, po kilku latach od czasu usypania, roztocze występują w liczbie kilku tysięcy osobników na metr kwadratowy. Po 30 latach ta liczba rośnie do kilkudziesięciu tysięcy osobników i niemal 50 gatunków - mówi dr hab. Skubała.

Zwraca uwagę, że to i tak znacznie mniejsza liczebność, niż w warunkach naturalnych w glebie leśnej, gdzie zdarza się nawet milion osobników na metr kwadratowy.

Aby udowodnić, w jak zadziwiających miejscach mogą występować roztocze, swoje badania dr hab. Skubała wzbogacił o próby z podziemi w Tarnowskich Górach. Znajduje się tam system ponad 300 km chodników kopalnianych, których część powstała już w średniowieczu. Okazało się, że na głębokości 60 m, nawet w odległości 5 km od najbliższego wejścia, także znajdywano siedliska roztoczy glebowych.

Naukowcy zaobserwowali co prawda wpływ ludzi na przenoszenie się roztoczy, jednak nawet w miejscach, gdzie pojedyncze osoby docierają bardzo rzadko, roztocze również występowały. Jak na tak specyficzne warunki i tak wydawałoby się odcięte od życia miejsce, wyniki badań były zaskakujące - stwierdza naukowiec.

Roztocze są powszechnie kojarzone jedynie z alergennymi roztoczami występującymi w kurzu, tymczasem to tylko jedna z wielu grup. Znaczna ich część występuje w glebach i to tam widać ich najważniejszą w przyrodzie funkcję. Są one ważnymi katalizatorami aktywności grzybów i bakterii glebowych. Ekosystem glebowy i biosfera nie mogłyby funkcjonować bez nich - przekonuje Skubała.

Co roku opisuje się kilkadziesiąt nowych gatunków roztoczy z terenu Europy. Dla akarologa, czyli badacza tych zwierząt, wyzwaniem jest oznaczenie tych nowych gatunków, gdyż klasyfikacja gatunkowa wciąż nie jest dopracowana.

Badając roztocze na zwałach poprzemysłowych, badacze zdobywają wiedzę na temat ich przystosowania. Hałda jest dla naukowca świetnym laboratorium, dzięki któremu można obserwować, jak przyroda się rozwija.

Podczas badań naukowcy sprawdzali np., w jaki sposób na liczebność roztoczy wpływają zabiegi rekultywacyjne. Z obserwacji prof. Skubały wynika, że tylko w początkowym etapie po rekultywacji roztoczy jest dużo, ale po dłuższym czasie liczebność tych zwierząt na zwałach nierekultywowanych jest wyższa niż rekultywowanych.

- Sukcesja jest naturalnym procesem, który wymaga czasu. Przyroda najlepiej wie, jakie gatunki i w jakiej kolejności powinny się pojawiać. Staramy się przyspieszać tę sukcesję, ale najlepiej byłoby dać przyrodzie czas, aby sama w procesie naturalnej sukcesji mogła zasiedlić zwały poprzemysłowe - podsumowuje naukowiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.