Wiceszef policji pacyfikował górników z Wujka

Wujek pomnik ARC

fot: ARC

28 lat temu padły strzały pod kopalnią „Wujek”, zginęło dziewięciu górników

fot: ARC

Kazimierz Szwajcowski był w oddziale podlegającym oficerom SB, który zabezpieczał pacyfikację kopalni - napisała w czwartek \"Rzeczpospolita\".

Do pacyfikacji strajkujących w kopalni Wujek doszło 16 grudnia 1981. Górnicy w proteście przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego rozpoczęli strajk okupacyjny. Podczas tłumienia protestu zginęło 9 górników, a 21 zostało rannych. Kazimierz Szwajcowski, obecny zastępca Komendanta Głównego Policji brał udział w tej akcji. Został tam oddelegowany z Komendy Wojewódzkiej Milicji w Katowicach, z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą - podała \"Rz\".

Szwajcowskiego wcielono do oddziału podlegającego oficerom SB, który zabezpieczał pacyfikację i był gotowy w każdej chwili do akcji. Oddział ten stanowił tzw. odwód zabezpieczający jako jednostka drugiego rzutu. - Oddziały zabezpieczające były na bieżąco informowane o przebiegu działań oddziałów szturmowych pacyfikujących protest - mówi \"Rz\" dr Jan Żaryn z IPN. - Między oddziałami pierwszego i drugiego rzutu była zachowana łączność. Z zachowanej dokumentacji wynika, że wszystko wyglądało jak front walki między broniącymi się górnikami a atakującymi oddziałami, które posiadały ostrą broń - dodaje.

57-letni komendant Szwajcowski w przesłanym do \"Rz\" piśmie żałuje swojego udziału w wydarzeniach z Wujka. \"Wstąpiłem do milicji, aby łapać bandytów, a nie uczestniczyć w takich wydarzeniach. Jednak wybuchł stan wojenny. Funkcjonariusze milicji w zdecydowanej większości zostali skierowani do oddziałów zwartych. Nie miałem wpływu na to, że zostałem zmobilizowany, ani na to gdzie, kiedy i do jakich działań zostałem skierowany. Nigdy tego nie ukrywałem i nie zamierzam tego robić. Wejście na teren kopalni było i jest dla mnie ogromną osobistą tragedią\" - czytamy w jego piśmie.

Jednak przez lata sprawa udziału Szwajcowskiego w pacyfikacji górników nie ujrzała światła dziennego. Po 1989 r. obecny wiceszef policji otrzymywał kolejne awanse, pełnił m.in. funkcję szefa Centralnego Biura Śledczego, Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach i szefa Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Jego udział w wydarzeniach z kopalni nie został ujawniony nawet wówczas, gdy okazało się, że górników z Wujka pacyfikował jego zastępca.

Dwa lata temu \"Gazeta Wyborcza\" ujawniła, że wiceszef śląskiej policji Andrzej Kukuła jako funkcjonariusz ZOMO brał udział w akcji w Wujku. Po wybuchu afery Szwajcowski bronił swojego zastępcy, który do dziś pozostaje na stanowisku. \"Powołanie na stanowisko zastępcy śląskiego komendanta wojewódzkiego policji, nadkomisarz Andrzej Kukuła zawdzięcza swojej pracy\" - pisał wówczas w oświadczeniu Szwajcowski.

Stanisław Płatek, jeden z przywódców strajku w kopalni Wujek przyznaje, że takich jak Szwajcowski, którzy jako szeregowi funkcjonariusze brali w pacyfikacji, było wielu. - Są oficerowie, którzy powinni za tę sprawę odpowiedzieć, a jednak tak się nie dzieje - mówi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zaduszki na Śląsku w cieniu górniczych tragedii. Te wspomnienia zostają w nas na zawsze

W Zaduszki wspominamy tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach. Ale na Śląsku echa tych przykrych wydarzeń wybrzmiewają tak naprawdę na każdym kroku, przez cały rok, przez całe nasze życie.

Marian Zmarzły: Pamiętamy o tych, którzy nie wrócili do domu

W listopadowych dniach pamięci o zmarłych górnicza wspólnota wraca myślami do tych, których zabrakło przy rodzinnym stole. Marian Zmarzły, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii, kieruje do górników, ratowników, emerytów i ich rodzin osobiste przesłanie. Wspomina poległych, zwraca się do ich bliskich i przypomina: pamięć zobowiązuje także do troski o bezpieczeństwo tych, którzy dziś zjeżdżają pod ziemię.

Krzyże poza cmentarzami i świeże kwiaty po latach. Jerzy Markowski o górniczej pamięci na Śląsku

– Mamy rok 2026, a na zbiorowej mogile z 1951 roku wciąż leżą świeże kwiaty. Pamięć o tych ludziach po prostu nie umiera – mówi były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski

W weekend i poniedziałek maksymalne ceny benzyny i diesla niższe niż w piątek

W sobotę, niedzielę i poniedziałek cena litra benzyny 95 nie może przekroczyć 6,48 zł, benzyny 98 - 7,32 zł, a oleju napędowego - 8,15 zł - wynika z piątkowego obwieszczenia Ministra Energii. Ceny maksymalne tych paliw są niższe niż w piątek.