Wiceprezesi Kompanii skarżą prokuraturę
Podejrzani to Mirosław K. i Piotr R.: pierwszy jest wiceprezesem Kompanii Węglowej do spraw handlowych, drugi - wiceprezesem do spraw pracowniczych. Przed miesiącem Mirosław K. wygrał konkurs na prezesa Kompanii, ale nie doczekał się nominacji. Zdecydowały o tym względy proceduralne, bo minister gospodarki nie podpisał jeszcze sprawozdania z wyników finansowych spółki za rok 2007 - przypomina \"Gazeta Wyborcza\".
Kilka dni temu na polecenie prokuratury w Rybniku obaj wiceprezesi zostali zatrzymani przez policję i przewiezieni na przesłuchanie. Na wolność wyszli po wpłaceniu 30 tys. zł kaucji. Prokuratorzy nie ujawnili przedstawionych im zarzutów, ale nieoficjalnie mówi się, że dotyczą działania na szkodę Rybnickiej Spółki Węglowej, którą R. i K. kierowali kilka lat temu.
\"Gazeta\" ustaliła, że śledczy zakwestionowali podpisaną przez nich w 2002 r. umowę, na mocy której RSW deklarowała umorzenie 15 mln zł odsetek od wierzytelności wobec Centrali Zbytu Węgla Węglozbyt. Warunkiem była jednak spłata przez Węglozbyt 94 mln zł za odebrany, ale niezapłacony węgiel. Zarząd RSW uznał, że lepiej odzyskać 94 mln zł, niż stracić 109 mln zł.
Prokuratura oceniła takie działanie jako niegospodarność. - Jestem przekonana, że dalszy tok postępowania potwierdzi, że mieliśmy rację. Na razie nie mogę nic więcej powiedzieć, ale wkrótce ujawnimy nasze argumenty - zapowiedziała wczoraj prokurator Bernadetta Breisa, szefowa Prokuratury Rejonowej w Rybniku.
Tymczasem z naszych informacji wynika, że do umorzenia odsetek wobec Węglozbytu nie doszło, bo firma nie wypełniła warunków umowy i nie spłaciła głównych zobowiązań wobec RSW. Co więcej - Kompania Węglowa, jako spadkobierca zlikwidowanej spółki węglowej, wystąpiła przeciwko Węglozbytowi do sądu o spłatę zadłużenia.
Prawnicy zatrzymanych prezesów złożyli wczoraj w sądzie zażalenie na zatrzymanie oraz kaucję. Domagają się uznania akcji organów ścigania za niezasadną oraz zwrot wpłaconych pieniędzy. - Mój klient jest prezesem największej firmy górniczej w Europie i nie widzę powodu, dla którego prokuratura musiała wysyłać po niego policję z kajdankami - tłumaczy mecenas Andrzej Rajpert, obrońca Mirosława K. Jego zdaniem umowa zawarta pomiędzy RSW a Węglozbytem była zgodna z prawem, bo w tamtym okresie odsetki były uprawnieniem, a nie obowiązkiem wierzyciela. - Mógł więc, ale nie musiał się domagać ich spłaty - podkreśla adwokat.
Skargami wiceprezesów Kompanii Węglowej zajmie się Sąd Rejonowy Katowice Wschód. Terminu ich rozpatrzenia jeszcze nie wyznaczono. Mirosław K. i Piotr R. nie zostali zawieszeni w obowiązkach służbowych i dalej kierują Kompanią.