WFOŚiGW przyznał środki na usuwanie skutków powodzi

Zarząd Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach podjął decyzje o przyznaniu już w tym roku ponad trzech milionów złotych środków finansowych na różnego rodzaju działania służb zaangażowanych w walce z powodzią i usuwaniem jej skutków.

 

- Gdy oszacowane zostaną rzeczywiste straty i potrzeby związane z powodzią, Fundusz wkrótce przeznaczy na te cele znacznie większą kwotę - informuje portal nettg.pl Gabriela Lenartowicz, prezes WFOŚiGW.
 

Ostatnio na wniosek Śląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Katowicach Fundusz udzielił dotacji do kwoty 730 tys. zł przeznaczonej na doposażenie w sprzęt magazynów przeciwpowodziowych. Dzięki tej dotacji możliwe będzie zakupienie sprzętu przeciwpowodziowego, m.in. motopomp, agregatów prądotwórczych, pontonów ratunkowych, motopomp pływających, dwóch samochodów terenowych, łodzi płaskodennych. Często sprzęt do tej pory będący na wyposażeniu magazynów powodziowych okazał się przestarzały, zniszczony lub zużyty i większości nie nadający się do użytku. Zakupiony sprzęt będzie nowocześniejszy i skuteczniejszy. Trafi on do magazynów w Katowicach, Bieruniu, Raciborzu, Pszczynie, Kaniowie, Bielsku-Białej, Cieszynie, Skoczowie, Częstochowie i Zielonej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.