Węgrzy będą bronić MOL przed Rosjanami
fot: ARC
Węgierska spółka naftowo-gazownicza kontroluje poszukiwania geotermalne w dalekiej Australii
fot: ARC
- Są rzeczy, których zawsze pragniesz, ale których nie da się kupić. Jedną z nich jest, niestety, MOL - powiedział niedawno Leonid Fiedun, wiceprezes rosyjskiego koncernu naftowego Łukoil, który jest teraz głównym dostawcą ropy dla węgierskiej firmy.
Za dwa tygodnie akcjonariusze MOL będą głosować nad wprowadzeniem do statutu zmian, które ochronią firmę przed wrogim przejęciem. Zwiększone zostaną m.in. uprawnienia akcji \"B\", która należy do państwa. Bez zgody posiadacza tej \"złotej akcji\" nie będzie można m.in. wprowadzać zmian w zarządzie i radzie nadzorczej spółki, wybierać audytora ani decydować o podziale zysku. Akcjonariusze MOL będą też zobowiązani do ujawnienia, czy nie działają w imieniu innych inwestorów.
Już dwa lata temu Węgrzy wprowadzili specjalną ustawę i wdali się w ostry spór z Komisją Europejską, aby uchronić swój narodowy koncern naftowy przed przejęciem przez austriacki OMV. Teraz w Budapeszcie szykują się do obrony koncernu przed Surgutnieftiegazem, rosyjską kompanią naftową, która w zeszłym tygodniu odkupiła 21,2 proc. akcji MOL od Austriaków. Po sfinalizowaniu transakcji rosyjski koncern zostanie największym akcjonariuszem węgierskiej firmy.
W Budapeszcie wybuchł skandal, bo ani OMV, ani Surgut nie uprzedziły Węgrów o tak znaczącej transakcji. Za to w Moskwie wicepremier Igor Sieczyn przyznał, że rząd Rosji był o niej uprzedzony.
W ostatni wtorek Jeno Faller, sekretarz stanu w węgierskim ministerstwie spraw zagranicznych, wezwał ambasadora Rosji Igora Sawolskiego i zażądał wyjaśnień: jakie są plany Surguta i jakie były kulisy transakcji z OMV tego rosyjskiego koncernu, który dotąd nie planował zagranicznej ekspansji. Na żądanie MOL transakcję Rosjan z Austriakami ma też zbadać węgierska komisja nadzoru finansowego PSZAF.
A transakcja od początku budziła zaskoczenie, bo Surgut odkupił akcje węgierskiej firmy od Austriaków za 1,4 mld euro - dwa razy drożej od ceny rynkowej. Prezes MOL Zsolt Hernadi zasugerował, że OMV od początku zamierzał kupić węgierską firmę dla Rosjan. - Cena, za jaką OMV sprzedał akcje, jest niemal co do grosza równa sumie, jaką OMV wydało na zakup tych akcji po doliczeniu oprocentowania i odjęciu dywidendy. To rodzi podejrzenie, że za OMV ktoś się krył - mówił Hernadi w węgierskim parlamencie. Dodał, że sposób, w jaki Surgut kupił akcje MOL, \"nigdy nie zostanie uznany za przyjazny i pozostaje do rozstrzygnięcia, czy uznamy to za inwestycję wrogą, czy tylko nieuzgodnioną\".
Austriacy nie zostali dłużni. \"Latem 2007 r. prezes Hernadi dał jasno do zrozumienia, że raczej sprzeda firmę wielkiemu rosyjskiemu koncernowi niż OMV. Minęło dziewięć lat, od kiedy OMV po raz pierwszy okazało zainteresowanie swoim węgierskim rywalem, i to życzenie się spełniło\" - skomentował austriacki dziennik \"Die Presse\".
Oficjalnie rezygnację z akcji MOL austriacki koncern tłumaczył sprzeciwem Węgrów wobec takiej transakcji i stanowiskiem komisarz UE ds. konkurencji Neelie Kroes, która zdaniem OMV za zgodę na fuzję zażądała tak wielkich ustępstw, że ten mariaż nie miałby sensu.