Węgry: Dmuchanie na zimne
fot: Kajetan Berezowski
- Kryzys styczniowy specjalnie nas nie dotknął, ale trzeba dmuchać na zimne - mówi Ferenc Rabi, przedstawiciel węgierskiego górnictwa i energetyki
fot: Kajetan Berezowski
Jeszcze pięć lat temu głośno mówiło się o likwidacji węgierskich kopalń. Wydobycie węgla brunatnego wynosiło wówczas 11,8 mln t i było o 12 proc. mniejsze niż w 2003 r. Proces likwidowania górnictwa został jednak wydłużony w czasie ze względu na boom węglowy.
Dziś węgierskie kopalnie wydobywają około 10 mln ton węgla. 70 proc. produkcji skupia się w dwóch zakładach górniczych: „Visonta” i „Bükkabrany”. Węgiel jest dostarczany do elektrowni „Matra”. Większościowym jej udziałowcem jest niemiecki koncern energetyczny RWE. Elektrownie opalane węglem brunatnym dostarczają mniej niż 20 proc. całej wyprodukowanej na Węgrzech.
- Niestety, nasza energetyka jest jeszcze w dużym stopniu uzależniona od Rosji. Zmagazynowany gaz wystarczy na trzy, cztery miesiące. Kryzys styczniowy specjalnie nas nie dotknął, ale trzeba dmuchać na zimne. Dlatego na nowo rozgorzała dyskusja nad zwiększeniem produkcji węgla brunatnego dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Równolegle realizowane będą plany wybudowania kolejnego bloku energetycznego o mocy 420 MW w elektrowni „Matra”. Współfinansowaniem inwestycji zainteresowane jest także państwo – wyjaśnia Ferenc Rabi, prezydent Węgierskiej Federacji Pracowników Górnictwa i Energetyki
Węgrzy nie kryją również zainteresowania technologiami CCS. Jeśli zostanie utrzymany dotychczasowy poziom wydobycia węgla brunatnego będą prędzej czy później zmuszeni do ich zainstalowania w wybranych elektrowniach. Koncern RWE jest zainteresowany w realizację inwestycji CCS m.in. także w Polsce.