Węglokoks może przejmować spółki górnicze

Węglokoks, główny eksporter polskiego węgla, kontrolowany przez Skarb Państwa, kupuje udziały w Remagu (producent maszyn górniczych), ale chce mieć udziały w innych spółkach branży, interesuje się także Glinikiem, Hutą Łabędy oraz będzie brał udział w prywatyzacji KHW i JSW - informuje wtorkowa "Rzeczpospolita".

 

Przejęcia mają być rozwiązaniem na malejący eksport węgla.

– Ta koncepcja nie jest zamknięta pod warunkiem, że będą na to środki. Taki model prywatyzacji w górnictwie jest brany pod uwagę – mówi „Rz” Jerzy Galemba, członek rady nadzorczej Węglokoksu i rzecznik spółki. – Dobrze byłoby wziąć w tym udział, ale to spory wydatek – dodaje. Zwłaszcza że wstępnie JSW chce pozyskać z giełdy 3 – 3,5 mld zł, a KHW na pewno ponad 1 mld zł.

 

Pomysł udziału w prywatyzacji spółek węglowych przez przedsiębiorstwa związane z kompalniami podoba się Waldemarowi Pawlakowi.

 

Jakie spółki jeszcze może kupić Węglokoks? "Rzeczpospolita" wylicza: Glinik wymaga inwestycji, jego zadłużenie wynosi ok. 35 mln zł. Huta Łabędy jest wnoszona do Kompanii Węglowej w ramach jej dokapitalizowania i może zostać sprzedana za ok. 400 mln. Na liście potencjalnych zainteresowań widnieje też Kozielska Fabryka Maszyn Kofama, o którą starał się Bumech w konsorcjum z AK Investors oraz giełdowy Patenstus. Od możliwej współpracy z Węglokoksem odcina się zdecydowanie sam Bumech a główni gracze rynku maszynowego - Kopex i Famur odmawiają komentarzy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.