Węgiel: prawie 40 proc. nabywców woli dopłacić i kupić polski surowiec

fot: Maciej Dorosiński

Polski Alarm Smogowy chce by w obrocie był wyłącznie węgiel dobrej jakości

fot: Maciej Dorosiński

Dwie trzecie ankietowanych nabywców opału przyznaje, że ma dla nich znaczenie pochodzenie kupowanego surowca i chętniej od importowanego wybraliby polski węgiel. Prawie 40 proc. ankietowanych zapowiada, że jest w stanie więcej zapłacić za produkt polskich kopalń.

Opracowanie, przygotowane na podstawie badania przeprowadzonego wśród grupy osób ogrzewających swoje domy i mieszkania węglem, opublikował w poniedziałek, 3 grudnia, działający od ponad 10 lat serwis Oferteo.pl, łączący osoby poszukujące produktów z ich dostawcami. Raport potwierdza m.in., że najpopularniejszym paliwem w Polsce od lat pozostaje ekogroszek.

Uczestnicy badania, którzy deklarowali możliwość zapłaty wyższej kwoty za węgiel z krajowych kopalń, najczęściej byliby gotowi zapłacić za polski węgiel do 10 proc. więcej (71 proc. wskazań). Co czwarty ankietowany deklarował, że może zapłacić więcej o 11-25 proc. 31 proc. badanych nie chce więcej płacić za krajowy węgiel, a 30 proc. nie ma na ten temat zdania.

Najpopularniejszym paliwem w Polsce od lat pozostaje ekogroszek. W 2018 r. zainteresowanych było nim 49 proc. osób, które poszukiwały opału do ogrzewania mieszkania lub domu. Mniej niż co trzeci ankietowany (31 proc.) interesował się ekologicznym pelletem drzewnym. Tradycyjny węgiel kamienny zamówiło natomiast 13 proc. badanych. Najczęściej zamówienia dotyczyły od 3,1 do 5 t opału (42 proc.).

Przewaga ekogroszku w dużej mierze wynika z kosztów. Wybierając opał ankietowani przede wszystkim kierowali się względami ekonomicznymi (67 proc.), a dopiero w dalszej kolejności podawane były kwestie ekologiczne (48 proc.) oraz możliwość dostawy (29 proc).

Podczas piątkowych obchodów barbórkowych w Katowicach minister energii Krzysztof Tchórzewski mówił, że w tym roku do Polski napłynęło już 10 mln t węgla z importu, co - jak ocenił - jest wyzwaniem dla polskich kopalń.

- Zmniejszymy udział węgla w energetyce, ale utrzymajmy ten poziom (zużycia - PAP), który jest; polskim węglem, a nie węglem zagranicznym - to jest główne wyzwanie, które przed nami stoi; naprawdę trzeba do tego poważnie podejść - powiedział w miniony piątek Tchórzewski w Katowicach.

Zmniejszenie krajowego wydobycia, przy utrzymującym się popycie, skutkuje wzrostem importu węgla, który w tym roku - jak szacował niedawno prezes handlującego węglem Węglokoksu Sławomir Obidziński - może wynieść maksymalnie 17-18 mln t, wobec 13,3 mln t w roku ubiegłym oraz wobec rekordowego poziomu 15 mln t w roku 2011. Najwięcej węgla napływa do Polski z Rosji.

Wiceminister energii Tadeusz Skobel wyjaśniał jesienią w Sejmie, że wzrost importu w ostatnim czasie świadczy o zapotrzebowaniu polskiego rynku i dowodzi jego atrakcyjności. Podkreślał, że unijne prawo wyklucza możliwość zablokowania importu np. z Rosji czy Ukrainy.

W ub.r. do kraju wpłynęło 13,3 mln t zagranicznego węgla, w tym 8,7 mln t z Rosji. Mniejszy udział mają Czechy, Stany Zjednoczone, Australia i Kolumbia. Przy 6 mln t ubiegłorocznego polskiego eksportu, bilans importu netto w 2017 r. wyniósł 7,3 mln t, a odnosząc to tylko do węgla rosyjskiego - 2,7 mln t. Oznacza to odpowiednio 11 proc. i 4 proc. udziału w krajowym rynku węgla, przy 65,5 mln t wydobycia tego surowca w Polsce w minionym roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kryminał na weekend: „Podcaster”. Zbrodnia w Katowicach

Na wydawniczym rynku jest już najnowsza powieść Magdaleny Majcher. To „Podcaster”, którego akcja dzieje się w Katowicach w grudniu 2025 roku. Jeśli czytelnik pochodzi z tego miasta, będzie swobodnie podążał ścieżkami głównych bohaterów.

W 2035 roku w miksie nadal będzie węgiel

Rozmowa z Grzegorzem Onichimowskim, prezesem Polskich Sieci Elektroenergetycznych

Beskidy: W poniedziałek ruszy przegląd górskich kolei na Żar i Czantorię

W poniedziałek rozpoczną się przeglądy techniczne kolei: linowo-terenowej na Żar w Międzybrodziu Żywieckim, a także kanapowej na Czantorię w Ustroniu, z której turyści będą mogli jednak korzystać w weekendy – podali ich właściciele. Nie działa też wyciąg na Mosorny Groń w Zawoi.

Tragedia na nocnej szychcie. Jeden pośpiech i błąd na torach kosztowały górnika życie