Węgiel musi być konkurencyjny cenowo

fot: Jarosław Galusek/ARC

Jedyną szansą dla górnictwa z mojego punktu widzenia jest budowa nowych kopalń i inwestycje w tych najlepszych obecnie istniejących - uważa Paweł Smoleń

fot: Jarosław Galusek/ARC

- Jeżeli Unia Europejska dopnie swego i ceny pozwoleń na emisję będą kosztowały 30-50 euro za tonę CO2, to energia z węgla brunatnego, która dziś jest najtańsza, stanie się bardzo droga w produkcji. Elektrownie opalane węglem kamiennym będą miały niewiele lepiej - mówi w rozmowie z Rzeczpospolitą przewodniczący rady nadzorczej Forum Energii Paweł Smoleń.

Zwraca on uwagę, że w przypadku węgla kamiennego istotne jest, by był on konkurencyjny cenowo i czysto spalany. Jednocześnie zaznacza, że istnieje obawa o dostępność tego paliwa ze źródeł krajowych.

 - Jeśli trzeba będzie sprowadzać go z zagranicy, to wzrośnie nasze uzależnienie od importu surowców ze Wschodu, ponieważ węgiel importowany płynąłby do nas wówczas głównie z Rosji czy Kazachstanu – zauważa Smoleń.

Na pytanie "Jaką przyszłość mają technologie węglowe w energetyce?" Smoleń odpowiada natomiast, że "są one bazą naszej energetyki i jeszcze na długo nią pozostaną, bo nie ma jak ich szybko zastąpić".

- Pytanie natomiast, jaki będą miały udział w miksie energetycznym oraz czy przed nimi jest rozwój, stagnacja czy regres. Mają one sens, dopóki będą oparte na polskim węglu, stabilizując lokalne bezpieczeństwo dostaw - dodaje.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.