Historia: Trzy tony węgla dla ks. Franciszka Blachnickiego

fot: Tomasz Rzeczycki

Kopia Góra w Krościenku nad Dunajcem. To tutaj nadsyłane były zimą 1977/1978 paczki z węglem z całej Polski

fot: Tomasz Rzeczycki

Władze komunistyczne pozbawiły niezłomnego kapłana przydziału węgla. Ten znalazł na to prosty i skuteczny sposób.

W tym roku zauważyć można wzrost zainteresowania środków społecznego przekazu postacią ks. Franciszka Blachnickiego. Przy tej sposobności przypomniany został  „węglowy” epizod w zmaganiach z przeciwnościami stawianymi przez władze Polski Ludowej.

Ksiądz Franciszek Blachnicki żył w latach 1921-1987. Wiosną tego roku ogłoszono wyniki postępowania śledczego wskazujące, że został on zamordowany z inspiracji służb specjalnych PRL. Blachnicki zapamiętany został głównie poprzez dzieła, jakie zainicjował - czyli Ruch Światło-Życie i organizowane w jego ramach oazy wakacyjne. Ruch oazowy rozwinął się zwłaszcza w latach 70. i 80. XX w., a jego centrum stało się Krościenko nad Dunajcem, usytuowane u podnóża Gorców. To w tej wsi na Kopiej Górce przez lata przebywał ks. Blachnicki. Początki ruchu miały jednak miejsce na Górnym Śląsku, a w Bibieli będącej dziś dzielnicą Miasteczka Śląskiego, odbyły się pierwsze rekolekcje oazowe zorganizowane przez ks. Franciszka Blachnickiego.

Blachnicki urodził się w Rybniku w rodzinie kolejarskiej. Do szkoły podstawowej chodził w Orzeszu, a do średniej w Tarnowskich Górach. W tym ostatnim mieści spędził swą młodość do czasu agresji wojsk niemieckich na Polskę w 1939 r. W trakcie okupacji niemieckiej włączył się w działalność konspiracyjną, lecz szybko został w 1940 r. ujęty. Skazano go na wyrok śmierci, który jednak nie został wykonany. Franciszek Blachnicki w latach 1940-1945 przebywał w hitlerowskich obozach i zakładach karnych. W tym czasie przeżył nawrócenie, skutkujące decyzją o wyborze kapłaństwa.

W czasach Polski Ludowej ks. Franciszek Blachnicki zaangażował się m.in. w działalność trzeźwościową. Tak powstały Krucjata Wstrzemięźliwości, a potem Krucjata Wyzwolenie Człowieka. Ruch oazowy stał się jedyną masową alternatywą spędzania czasu dla młodzieży w sposób niekontrolowany przez władze komunistyczne. Było to nie w smak władzy, która starała się utrudniać życie ks. Blachnickiemu. Szykany nie ustały nawet wtedy, gdy po wprowadzeniu stanu wojennego ks. Blachnicki osiadł w Republice Federalnej Niemiec. Tam dotarli do niego agenci Służby Bezpieczeństwa Jolanta Gontarczyk (później zmieniła nazwisko na Lange) oraz Andrzej Gontarczyk. To ich podejrzewa się o podanie trucizny ks. Blachnickiemu.

W 1999 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny ks. Franciszka Blachnickiego, a w 2015 r. papież Franciszek wydał dekret o heroiczności jego cnót. Od tego czasu zmarłemu kapłanowi przysługuje tytuł Sługi Bożego.

Niedawno miesięcznik „Kurier Wnet” w numerze 106 z kwietnia 2023 r. zamieścił rozmowę Krzysztofa Skowrońskiego z Piotrem Jeglińskim, w której przypomniany został osobliwy epizod w życiu ks. Blachnickiego:

„W latach 60. i 70. władze szykanowały księdza Blachnickiego, nasyłały kontrole. Na przykład odmówiono mu sprzedaży węgla - a on organizował oazy przez cały rok. Więc ogłosił apel, żeby ludzie wysyłali mu węgiel pocztą, w paczkach. Po paru miesiącach poczta była sparaliżowana, poproszono go, żeby zaprzestał akcji i dostarczono mu ileś ton” - powiedział we wspomnianej rozmowie Piotr Jegliński.

Węglowy epizod miał rzeczywiście miejsce w 1977 r. i został on udokumentowany we wspomnieniach przez jedną z najbliższych współpracowniczek ks. Franciszka Blachnickiego.

- Wydarzenia te zostały opisane we wspomnieniach pani Doroty Seweryn, wydanych w książce „Nasze korzenie” - informuje Maria Różycka z Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła, założonego z inspiracji duchowością ks. Blachnickiego.

W książce „Nasze korzenie” znajduje się podrozdział zatytułowany „Czarny opłatek”. Otóż w 1977 r. okazało się, że dom w Krościenku nad Dunajcem, w którym prowadził swą działalność ks. Franciszek Blachnicki, nie otrzymał przydziału opału na kolejną zimę. Urzędnicy motywowali to tym, że tym razem przydział może przyznać Urząd do Spraw Wyznań, a konkretnie jego wydział terenowy. Postawiono też warunek, że przedstawiciel wydziału musi zrobić pomiary kubaturowe budynku. Zamiast jednak przysłać mierniczego, skierowano pracownika, który miał dokonać precyzyjnego przeglądu i przeszukania całego budynku. Nie było pomiarów, nie było więc i przydziału na węgiel.

Jak na to zareagował ks. Blachnicki? „Poprosił oazowiczów, którzy w tym czasie byli na rekolekcjach, żeby po powrocie do domu każdy z nich postarał się przesłać na Kopią Górkę paczkę węgla, bo z urzędu nie dostaliśmy przydziału opału. Oazowicza wzięli sobie do serca ten apel Ojca i jak tylko wrócili do domu, zaczęli się rozglądać za węglem. Niektórzy nigdy wcześniej nie mieli go w ręku, bo zawsze w domu był gaz albo prąd i nie wiedzieli, gdzie można węgiel kupić. [...] I w całej Polsce, od Gdańska aż po Przemyśl, oazowicze pakowali i wysyłali węgiel, ile kto mógł 2 kilo, 3 kilo, 5 kilo” - opisała genezę pomysłu Dorota Seweryn w książce „Nasze korzenie”.

Jako że pierwsza paczka węgla dotarła do ks. Blachnickiego w adwencie, 22 grudnia 1977 r., nazwano ją czarnym opłatkiem. Łącznie oazowicze przysłali wówczas trzy tony węgla.

Urząd pocztowy w Krościenku nad Dunajcem miał spory problem z węglem przysyłanym wtedy przez oazowiczów. Paczki z węglem stanowiły większość ładunku w samochodzie pocztowym. Pracownicy poczty dzwonili więc do centrali Ruchu Światło-Życie, aby przyjechać na pocztę po ten węgiel. Nie kryli przy tym zdenerwowania, że mają przez to dodatkową robotę. Niektóre słabiej zapakowane paczki rozdzierały się, powodując jeszcze większy kłopot. Ale byli i tacy nadawcy, którzy profilaktycznie do paczki z węglem wkładali mydło, aby można sobie było umyć ubrudzone ręce.

Po pewnym czasie ks. Blachnicki dowiedział się, że to krościenkowska poczta zawiadomiła odpowiedni urząd o problemie. W wyniku tego przyznano wstrzymany wcześniej przydział opału i akcja z paczkami węglowymi mogła zostać zakończona.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1765888186 g63vfrlwiaahkta

CPK wypłacił zaliczki odszkodowań właścicielom ponad 500 działek przejętych pod inwestycję Port Polska

Do października br. spółka CPK wypłaciła zaliczki na poczet odszkodowań za 547 działek objętych wywłaszczeniem pod budowę lotniska i zachodniego węzła komunikacyjnego w ramach inwestycji Port Polska - poinformowała spółka Centralny Port Komunikacyjny.

Kopalni już nie ma, dokumenty są nadal potrzebne. Gdzie ich szukać?

Do emerytury brakuje zaświadczenia o zarobkach z kilku lat. W domowej teczce jest świadectwo pracy, ale kopalnia od dawna nie fedruje, a w dawnym biurowcu mieści się inna firma. Telefon do kadr nie odpowiada. W takiej sytuacji najważniejsze staje się ustalenie, kto przejął dokumenty. Zamknięcie zakładu nie oznacza przecież, że przestają być potrzebne. Dla byłego pracownika właśnie teraz mogą mieć największe znaczenie.

Ile stali zostało w ściance? Pomiar grubości rurociągów i zbiorników bez wyłączania instalacji

Rurociągi odwadniające, sprężonego powietrza, ciepłownicze i technologiczne, a także zbiorniki, tracą materiał od środka: przez korozję, erozję i ścieranie. Z zewnątrz rura może wyglądać na sprawną aż do dnia, w którym przecieknie. Pomiar grubości ścianki pozwala ocenić jej stan bez cięcia, bez demontażu i najczęściej bez zatrzymywania instalacji.

Politechnika Śląska wśród najlepszych polskich uczelni technicznych

Politechnika Śląska znalazła się w gronie najwyżej sklasyfikowanych polskich uczelni technicznych w najnowszej edycji Times Higher Education World University Rankings 2027. Uczelnia utrzymała pozycję, zajmując jednocześnie 5. miejsce ex aequo wśród polskich szkół wyższych.