Węgiel brunatny w okolicach Gubina: za i przeciw
Utworzono już spółkę - Przedsiębiorstwo Wydobywczo-Energetyczne Gubin, w której górnicy z Konina i energetycy mają po połowie udziałów. Firma ma już koncesję na rozpoznanie złoża. Władze spółki zakładają również budowę elektrowni o mocy 1600 MW.
Inwestycja objęłaby obszar dwóch gmin: Brodów i Gubin oraz dałaby roczny dochód na poziomie 50-70 mln zł. Warunkiem jej realizacji jest jednak wysiedlenie 11 wsi.
- Co mi po tych milionach? Komu ja je dam, skoro w zamian za nie wszystkim spakuję walizki? - sprzeciwia się Zbigniew Wilkowiecki, wójt Brodów.
Górniczą inwestycję chętnie przyjąłby natomiast wójt Gubina Edward Aksamitowski. Musimy zdecydować, czy rozwijamy przemysł i popychamy tę gminę do przodu? Dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna - wyjaśnia. - Kopalnia to szansa, a nie zagrożenie - wyjaśnia \"Gazecie\" Włodzimierz Kula, poseł PO z górniczego Bełchatowa.
- Zagrożeń ekologicznych nie ma. Nowoczesne technologie budowy nowych bloków energetycznych - a tylko takie mogą być obecnie stosowane - powodują, że elektrownie są zero- lub niskoemisyjne.
Andrzej Kassenberg, prezes warszawskiego Instytutu na rzecz Ekorozwoju, pozarządowej organizacji typu think-thank, która dąży do proekologicznej restrukturyzacji Polski uważa, że nie warto inwestować w kopalnie węgla brunatnego. Podjął on pracę nad Alternatywną Polityką Energetyczną, która przyjmuje za punkt wyjścia limity emisji gazów cieplarnianych wynikające z europejskiej i polskiej polityki klimatycznej - podkreśla zielongórska \"GW\".
- Obecnie jesteśmy na etapie formułowania scenariuszy, z których wynikać będzie, jaka skala wykorzystania węgla brunatnego zostanie zapisana w poszczególnych opcjach. Dlatego nie wiadomo na razie czy jest możliwy rozwój polskiej energetyki bez elektrowni na węglu brunatnym. Natomiast jest faktem, że otwarte obecnie złoża nie wystarczą na długo i funkcjonujące elektrownie na węglu brunatnym trzeba będzie zamknąć albo otworzyć nowe złoża - uważa Kassenberg.
- Budowa i funkcjonowanie kopalni węgla brunatnego powoduje zmiany w rzeźbie terenu, stosunkach wodnych, zniszczenie ekosystemów w miejscu budowy kopalni i w jej otoczeniu. Przed dotarciem do pokładów węgla, powstają ogromne ilości mas ziemi. Kaloryczność węgla brunatnego jest najniższa. Uzyskana energia elektryczna jest obciążona najwyższą emisyjnością gazów cieplarnianych, zanieczyszczeń kwaśnych i pyłów. Aby emitować gazy cieplarniane, niezbędny będzie zakup uprawnień - przypomina Kassenberg.
- Polska to kraj, który nadal marnotrawi energię. Jesteśmy dwa-trzy razy mniej efektywni niż Europa Zachodnia. Powinniśmy stawiać na oszczędzanie i to od zaraz. To najtańsze rozwiązanie. Oszczędność energii równej 2000 MW to rozwiązanie tańsze o kilka razy niż elektrownia gazowa, kilkanaście razy tańsza niż węglowa i ponad 20 razy tańsza niż elektrownia atomowa - kończy swoją wypowiedź dla \"GW\" Kassenberg.