Węgiel brunatny - tania energia na dziesiątki lat?

fot: Krystian Krawczyk

Węgiel brunatny - co wielokrotnie podkreślali przedstawiciele rządu - z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego ma niewątpliwą zaletę - jest surowcem niewymagającym transportu i niewrażliwym na trendy rynkowe

fot: Krystian Krawczyk

Elektrownie na węgiel brunatny z kopalń odkrywkowych wytwarzają ok. jednej trzeciej produkowanej w Polsce energii elektrycznej. Bez nowych odkrywek ta gałąź energetyki będzie jednak zanikać, a planowane kopalnie napotykają na opór społeczny.

Węgiel brunatny - co wielokrotnie podkreślali przedstawiciele rządu - z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego ma niewątpliwą zaletę - jest surowcem niewymagającym transportu i niewrażliwym na trendy rynkowe. Z odkrytego złoża trafia do wybudowanej obok elektrowni, która działa aż do wyczerpania okolicznych zapasów. Jedynym problemem jest wymierzona w emisje gazów cieplarnianych polityka klimatyczna. Przedstawiciele firm energetycznych podkreślają jednak, że przy dzisiejszych niskich cenach uprawnień do emisji CO2 węgiel brunatny, mimo najwyższej spośród paliw kopalnych emisyjności, jest bezkonkurencyjny jeśli chodzi o koszt wytwarzania prądu.

Z poznanych dotychczas fragmentów i analiz dot. planowanej polityki energetycznej państwa wynika, że rząd nie zamierza z tego surowca rezygnować. Zgodnie z planami w 2030 r. powstawać z niego będzie ok. 25 proc. energii elektrycznej. W przypadku wysokich cen emisji CO2 jego udział będzie zanikać, by skończyć się definitywnie ok. 2050 r. Natomiast w przypadku utrzymania się niskich cen emisji oraz minimalnych inwestycji w inne gałęzie energetyki, rezygnacji z atomu itp., z surowca tego ok. 2050 r. ma powstawać nawet połowa energii elektrycznej.

Budowa odkrywki to ingerencja w środowisko na terenie kilkudziesięciu km kw., konieczność wysiedleń mieszkańców, zmiana stosunków wodnych itp. Skala tej działalności budzi społeczne opory, zarówno części mieszkańców jak i organizacji ekologicznych. Z drugiej strony instalacja w postaci odkrywki i elektrowni to oprócz miejsc pracy bardzo wysokie podatki, odprowadzane do kasy gminy. Najbogatszą gminą w Polsce jest Kleszczów, gdzie znajduje się największy w kraju tego typu kompleks - Elektrownia Bełchatów. PGE szacuje, że do kasy gminy trafia ok. 200 mln zł rocznie tytułem podatków i opłat.

Perspektywa wyczerpania się eksploatowanych złóż jest już na horyzoncie. Najbardziej wyeksploatowane są odkrywki, z których korzysta zespół elektrowni PAK - Pątnów-Adamów-Konin. Ocenia się, że złoża dla elektrowni Adamów ulegną wyczerpaniu na początku przyszłej dekady, a w okolicy nie ma już żadnych innych, więc i elektrownia zostanie zamknięta. Elektrowni Konin zabraknie paliwa w drugiej połowie przyszłej dekady, a bez nowych odkrywek ok. 2030 r. zabraknie węgla również dla elektrowni w Pątnowie.

PAK ma już koncesje na rozpoznanie złóż w południowej Wielkopolsce, ale - jak przyznała spółka - perspektywy są niejasne przede wszystkim z powodu oporu społecznego. W 2012 r. roku ówczesny prezes spółki PAK Górnictwo skarżył się posłom, że prace przy rozpoznawaniu złóż blokują nawet instytucje podległe państwu, jak np. państwowe stadniny koni. W odpowiedzi ówczesny minister rolnictwa Stanisław Kalemba straszył spółkę powtórką z Powstania Wielkopolskiego, jeśli wizja nowej odkrywki w tej okolicy zacznie się materializować.

Protesty dotyczą też innych projektów, np. koncesji Gubin-Brody, gdzie spoczywa 800 mln ton węgla brunatnego, a PGE przymierza się do wydobywania 17 mln ton paliwa rocznie dla elektrowni o mocy 2,7-3 tys. MW. Okolica ta obfituje w złoża także po niemieckiej stronie granicy i niemieckie koncerny także planują tam nowe odkrywki. Mimo głośno reklamowanego przechodzenia na "zieloną" energetykę, prąd z węgla brunatnego pokrywa w Niemczech jedną czwartą zapotrzebowania, a kraj ten spala rocznie ponad 180 mln ton tego paliwa - trzy razy więcej niż Polska.

Przeciwnicy odkrywek protestowali kilka dni temu pod kancelarią premiera i zapowiadają, że 23 sierpnia 8-kilometrowy łańcuch ludzi połączy przez granicę miejsca planowanych kopalni Grabice i Kerkwitz w okolicach Gubina.

Zaadresowany do Donalda Tuska list ze sprzeciwem wobec odkrywek i apelem o zmianę polityki energetycznej trafił do KPRM. Równocześnie jednak do premiera trafiły listy zwolenników kopalni pod Gubinem, argumentujących, że szacowana na 20 mld zł inwestycja to jedyna szansa na duży impuls rozwojowy dla tego regionu.

Przeciwnicy odwołują się do gminnych referendów z 2009 r., kiedy to przy 70 proc. frekwencji znacząca większość mieszkańców była przeciwko odkrywkom. Z kolei PGE wskazuje, że w prowadzonych na zlecenie spółki sondażach opinii, od kilku lat widać znaczącą zmianę. W marcu 2014 r. 44 proc. mieszkańców gmin Gubin i Brody deklarowało się jako zwolennicy kopalni, podczas gdy w 2011 r. odsetek ten był dwa razy mniejszy - wynika z przekazanych PAP przez PGE wyników tych badań. W tym samym czasie z 41 do 21 proc. stopniał natomiast odsetek przeciwników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na koniec roku liczba pracowników JSW spadnie poniżej 16 tysięcy

Na koniec 2026 r. liczba pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej spadnie poniżej 16 tys. - potwierdziły w środę władze spółki. Jeszcze na koniec ubiegłego roku w JSW pracowało blisko 20,5 tys. osób.

2029 09 Tauron dystrubucja 1200x900 02

Rachunki za prąd spadną. Wystarczy jedna zmiana

W większości gospodarstw domowych, sposób korzystania z prądu zmienia się wraz z pojawieniem się nowych urządzeń, zmianą trybu pracy czy montażem klimatyzacji. To z kolei powoduje, że taryfa wybrana wiele lat temu, może już nie być dostosowana do naszego stylu życia. Jak wskazują operatorzy, sama zmiana taryfy może znacznie obniżyć rachunki.

PGE uruchamia "Projekt MOC" - chce pozyskiwać inwestycje z obszaru odnawialnych źródeł energii

PGE Polska Grupa Energetyczna uruchamia "Projekt MOC", w ramach którego chce pozyskiwać z rynku projekty dotyczące odnawialnych źródeł energii, magazynów energii oraz infrastruktury sieciowej - podała spółka w środowym komunikacie. Grupa zaprasza do współpracy m.in. deweloperów, inwestorów, fundusze i właścicieli projektów na każdym etapie rozwoju.

Koszt wydobycia węgla w spółce spadł poniżej 600 zł za tonę

Koszt wydobycia węgla w Jastrzębskiej Spółce Węglowej spadł w II kw. br. poniżej 600 zł za tonę, zbliżając się do długoterminowego celu 560 zł za tonę - wynika z danych JSW. W 2024 r. koszt wydobycia tony węgla w JSW przekraczał średniorocznie 800 zł. Jak przekazała JSW we wtorek, w samym II kw. br. strata netto jej grupy wyniosła 427,5 mln zł, wobec 615,9 mln zł straty w I kw. 2026 r.