Węgiel brunatny pod Legnicą: Samorządowcy skarżyli się w MG
fot: wikimedia.org
Odkrywki węgla bruntanego <i>(na zdj. w kopalni &bdquoTurów”)</i> powodują w czasie eksploatacji drastyczne zmiany w środowisku
fot: wikimedia.org
Nie ma decyzji w sprawie kopalni węgla brunatnego pod Legnicą. Nie będzie o niej nic konkretnego w strategii energetycznej Polski do roku 2030, którą rząd zamierza opublikować lada dzień. Wielką niewiadomą pozostaje również ostateczny przebieg drogi S 3, która według aktualnych projektów przecina złoże, uniemożliwiając jego eksploatację. Trzeba czekać - napisała \"Gazeta Wrocławska\".
Tyle usłyszeli samorządowcy z regionu legnickiego, którzy po półrocznych zabiegach spotkali się z przedstawicielami rządu, m.in. wiceminister gospodarki odpowiedzialną za górnictwo i energetykę Joanną Strzelec-Łobodzińską oraz Głównym Geologiem Kraju Henrykiem Jackiem Jezierskim. Choć nie dostali odpowiedzi na najważniejsze pytania - czy kopalnia powstanie, kiedy i na jakim obszarze - nie żałują wyjazdu do Warszawy. Odnieśli wrażenie, że dopóki nie pojawili się w stolicy, resort gospodarki nie był świadom skali wysiedleń i zniszczeń, jakie wiążą się z budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego w rejonie Legnicy, Prochowic, Ścinawy i Lubina. Panią wiceminister zaskoczyły dane, które przedstawiła Irena Rogowska, wójt gminy wiejskiej Lubin (tu do wyburzenia jest 3,3 tys. budynków: domów, kościołów, szkół). Informacje, które przekazywało ministerstwu energetyczne lobby, okazały się, delikatnie mówiąc, nieprecyzyjne. Padła więc deklaracja, że przed podjęciem decyzji w sprawie kopalni rząd zleci niezależnemu instytutowi analizę skutków uruchomienia odkrywki. To ewidentny sukces samorządowców.
- Mamy za sobą jedną bombę ekologiczną, jaką była huta. Nie chcemy tego przeżywać ponownie - mówi obecny na warszawskim spotkaniu prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski.
- Nie jesteśmy przeciwko eksploatacji złoża - zaznacza burmistrz Prochowic Halina Kołodziejska. - Sprzeciwiamy się tylko odkrywce jako technologii, która wiąże się z ogromnymi zniszczeniami i ludzkimi tragediami. Postęp techniczny następuje błyskawicznie. Warto poczekać, bo wkrótce naukowcy znajdą pewnie sposób przerobienia węgla na prąd bez zagłady regionu.
- Jestem uspokojony, że w najbliższych dziesięcioleciach kopalni nie będzie - mówi wójt Miłkowic Waldemar Kwaśny. - Zapewniono nas, że żadna inwestycja nie będzie realizowana wbrew opinii publicznej. Tym, co mnie niepokoi, są jednak kwestie ochrony złoża.
Nawet jeśli po węgiel z rejonu Legnicy Polska zechce sięgnąć dopiero za 30, 40 lub 50 lat, już dziś muszą zapaść decyzje wstrzymujące inwestycje nad złożem. Zaskutkuje to zahamowaniem rozwoju kilku gmin.
- Rozumiem potrzebę państwa, które musi chronić swoje zasoby surowcowe - mówi wójt Kwaśny. - Ale skoro poniesiemy wymierne straty finansowe, to powinny one zostać zrekompensowane.
Prezydent Tadeusz Krzakowski dopytywał się o drogę ekspresową S 3 (etap z Nowego Miasteczka do Legnicy. To kluczowa inwestycja dla całego regionu, wstrzymywana przez zamieszanie ze złożem węgla brunatnego, nad którym wytyczyli ją projektanci. Nie wiadomo, czy ze względu na odkrywkę trasa zostanie poprowadzona inaczej.
- Żądaliśmy jak najszybszych decyzji w tej sprawie - mówi prezydent Krzakowski. - Pani minister zadeklarowała doprowadzenie do spotkania z Ministerstwem Infrastruktury i wspólne uzgodnienie przebiegu S 3.
Brak decyzji paraliżuje planowanie przestrzenne. Spada atrakcyjność gruntów. Wzmaga się społeczny niepokój.
- Po wizycie w Warszawie mam mieszane uczucia - przyznaje Zdzisław Tersa, wójt Kunic. - Cieszę się, że mogliśmy się spotkać i porozmawiać. Ale nie otrzymaliśmy żadnych konkretnych informacji. Dopóki nie będziemy wiedzieli, jaką metodą państwo chce wydobywać węgiel, kiedy i na jakim terenie, będziemy niespokojni.