We wtorek w JSW wybory wiceprezesa

30 marca załoga Jastrzębskiej Spółki Węglowej wybierać będzie wiceprezesa ds. pracowniczych. Jedynym kandydatem na to stanowisko jest obecny wiceprezes Artur Wojtków.

 

Artur Wojtków został powołany na stanowisko wiceprezesa 17 sierpnia 2009 roku. 12 sierpnia wygrał wybory uzupełniające do zarządu JSW. Załoga decydowała wówczas, kto będzie reprezentował jej interesy po odwołaniu ze stanowiska Mariana Szlęzaka.

 

Wojtków ma 46 lat, jest magistrem prawa. Od 15 lat pracuje w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. 10 lat zajmował stanowisko dyrektora ds. pracy w kopalni „Borynia”. Ukończył studia podyplomowe „Społeczny dialog pracy” na Akademii Ekonomicznej w Katowicach oraz „Zarządzanie bezpieczeństwem i higieną pracy w przemyśle” na Politechnice Śląskiej w Gliwicach.

 

Jak poinformowała portal nettg.pl Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka spółki, wybory członka zarządu reprezentującego załogę trwać będą już od 5 rano. O tej godzinie głosowanie rozpoczną pracownicy kopalń. W ich wypadku głosowanie będzie możliwe do godziny 22. Pracownicy Zakładu Logistyki Materiałowej będą głosować od 6 do 14, a biura zarządu od 7 do 15.

 

Wyniki wyborów znane będą w środę rano. W skład komisji wyborczej wchodzi osiem osób, reprezentujących wszystkie jednostki organizacyjne spółki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.