Warszawa: drobny kapitał zagraniczny przyjeżdża do Polski

fot: Andrzej Bęben/ARC

Centrum proponuje wprowadzić jeden podatek od wynagrodzeń w wysokości 25 proc. płacy netto

fot: Andrzej Bęben/ARC

W 2016 roku powstało w Polsce ponad 5,3 tys. zagranicznych spółek. Do końca roku może być ich nawet 7,1 tys. - podaje "Puls Biznesu". Byłby to kolejny rekord.

5349 firm zagranicznych zarejestrowano w ciągu trzech kwartałów tego roku. Pozostał jeszcze czwarty kwartał, w którym tradycyjnie każdego roku rejestruje się najwięcej spółek, także z udziałem kapitału zagranicznego. Jak przewiduje Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej, ten rok będzie rekordowy i w KRS pojawi się ok. 7,1 tys. spółek zagranicznych.

Zdecydowanie najwięcej takich firm zarejestrowano w woj. mazowieckim (46 proc.); na drugim miejscu jest woj. małopolskie (12 proc.), a na trzecim - dolnośląskie (7 proc.). Wzrosło zaangażowanie kapitałowe zagranicznych biznesmenów. Łączna wartość kapitału zakładowego spółek założonych w trzech kwartałach br. wyniosła 301 mln zł, podczas gdy rok wcześniej 267 mln zł. Średni kapitał na spółkę to 62 tys. zł.

Inwestorzy wywodzą się głównie z Wietnamu, Ukrainy, Rosji, Czech, Słowacji i Niemiec. Spółki przez nich zakładane zajmują się głownie handlem hurtowym i detalicznym oraz budownictwem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.