Walia: Wolą Polaków od swoich rodaków

14 polskich górników pracować będzie w kopalni Unity Mine w okolicach walijskiego Heath. Przedstawiciele spółki tłumaczą, że tamtejsi górnicy nie mają odpowiednich kwalifikacji. To nie spodobało się miejscowej społeczności, która stanowczo skrytykowała decyzję spółki.

Richard Nugent, dyrektor handlowy Unity Power w rozmowie z portalem thisissouthwales.co.uk potwierdził, że za pomocą agencji pośrednictwa pracy zatrudniono 14 specjalistów z naszego kraju. Część z nich pracowała już wcześniej w angielskich kopalniach, część trafiła tam wprost z Polski. Nugent podkreślił jednocześnie, że spółka nie rezygnuje z zatrudnienia miejscowych pracowników.

Tymczasem Marion Morgan, była burmistrz okolicznej miejscowości Glynneath twierdzi, że wielu górnikom nie dano możliwości zaprezentowania swoich umiejętności w trakcie rozmów kwalifikacyjnych. Morgan podkreśliła, że co roku kopalnie te otrzymują dofinansowania z budżetu w celu zmniejszania bezrobocia wśród lokalnej społeczności. Jej zdaniem, w okolicy pracy szuka około 50-100 wykwalifikowanych górników. Dyrekcja odrzuca zarzuty tłumaczą, że regularnie zatrudnia praktykantów, prowadzi szkolenia i dopłaca do ich zatrudnienia. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.