Waldemar Mróz: Pieniądze są tam, gdzie efekt

Mroz waldemar khw JECH

fot: Jerzy Chromik

fot: Jerzy Chromik

Rozmowa z Waldemarem Mrozem, wiceprezesem zarządu Katowickiego Holdingu Węglowego ds. pracy.

Jestem ciekaw, czy wiceprezes ds. pracy wie, ile dodatków składa się na zarobek górnika KHW?

- Wiem. To wynika z Holdingowej Umowy Zbiorowej. Jego wynagrodzenie, w zależności od zajmowanego stanowiska, może składać się z około 30 składników, w tym z kilkunastu dodatków. Górnik jest sanitariuszem – dodatek. Pracuje w porze nocnej – dodatek. Za pracę w warunkach szkodliwych i niebezpiecznych – dodatek. Ma dzieci w wieku szkolnym – dodatek na pomoce szkolne. Jedzie na wczasy – ma na bilet z Karty Górnika. I tak dalej, i tak dalej.

No to kiedy dowiaduje się, ile zarobił?

- Kiedy dziesiątego następnego miesiąca on sam, lub jego żona, zajrzą w wyciąg bankowy.

Może być inaczej?

- Na pewno. Dlatego rozmawiamy z pracownikami, ze związkami zawodowymi o uproszczeniu systemu płac.

Jaka miałaby być filozofia sugerowanych przez zarząd zmian?

- Przypomnę, że HUZ funkcjonuje już 15 lat. W tym czasie umowa obrosła wieloma protokołami dodatkowymi. Filozofia zmian jest prosta: przejrzyste powiązanie pracy z zarobkiem. Najprościej rzecz ujmując, chodzi o to, aby górnik, który wyjechał z dołu, mógł sobie skalkulować i odpowiedzieć: dziś zrobiłem tyle skrawów w ścianie, uzbroiłem lub wyrabowałem tyle sekcji obudowy, to znaczy, że zarobiłem tyle to a tyle. Dziś to było 300 zł, wczoraj – 280 zł, ale przedwczoraj – 320 zł. Innymi słowy, aby, wychodząc z kopalni, wiedział, ile pieniędzy ,,wynosi” w portfelu.

Odniesienie do ilości skrawów lub zabudowanych sekcji wydaje się proste. Ale w kopalni na zarobek wpływa wiele najrozmaitszych niuansów: są zajęcia pomocnicze, zróżnicowane warunki pracy. Czy taki przejrzysty system płacenia da się zbudować?

- Tak. Wartościowanie pracy mamy zrobione. Tak, bo takie proste systemy istnieją. Kiedy przygotowywaliśmy się do procesu prywatyzacji, z grupą kolegów–związkowców
byliśmy w angielskiej UK Coal w Nottingham. Rozmawialiśmy z zarządem spółki, dyrektorami kopalń, z tamtejszymi związkowcami. I to ci ostatni przekonywali nas do walorów istniejącego tam systemu płacenia za pracę. Jest ściana z określonym numerem, konkretnego dnia uzyskano z niej jakąś ilość węgla i za to należy się z góry wiadoma ilość funtów. Osią podziału jest udział górnika. Przodowy, sztygar biorą o ustalony procent więcej, pracownicy pomocniczy – mniej. Czyli zarobek jest funkcją wykonania i miejsca pracownika w zespole. I każdy, idąc następnego dnia na zjazd, mógł zerknąć na tablicę, gdzie była wywieszona informacja, ile wczoraj zarobiła ściana i on sam. Chcemy więc, aby dystrybucja wynagrodzeń podążała za efektem. Efekt, to ilość sprzedanego węgla i uzyskany z niego przychód.

Na jakim etapie są przygotowania do tak pomyślanego systemu wynagrodzeń?

- Przekonywania, dyskusji. Rozmawiamy nie tylko z liderami związkowymi, ale także bezpośrednio z różnymi grupami pracowników. Chodzi o to, aby w uświadamianie potrzeby zmian wciągnąć jak najszerszą część załóg.

Jaki jest oddźwiek na tę próbę przebudowy systemu płac?

- Też zróżnicowany. Dla pracownika, który ma kilka miesięcy do emerytury, każda nowość jest niewiadomą. On już wszystko sobie policzył, poukładał i nieufnie reaguje na próby przekopania tej indywidualnej kalkulacji. Inaczej reagują ci młodsi, pracujący rok, półtora, dwa. Oni startują w zawodzie, dopiero co założyli rodziny, są na dorobku. Ich przede wszystkim interesuje, żeby jak najwięcej zarobić. Dlatego bliższy jest im model czytelnego płacenia za konkretną robotę, tj. od wspomnianego skrawu, sekcji...

Kiedy taka przebudowa systemu płacenia byłaby możliwa?

- Wtedy, kiedy ugruntowana zostanie wiedza i przekonanie do takiego rozwiązania, kiedy wszyscy zrozumiemy, że jest to słuszna droga.

Nie zaryzykuje pan terminu?

- Nie. W tej sprawie niczego nie można robić na siłę. Lepiej sto razy przekonywać, niż nadmiernym pośpiechem rozbudzać jakieś niepotrzebne emocje.

Czy uda się uzyskać aprobatę załogi i związkowych wyrazicieli jej interesów dla tak pomyślanego sposobu płacenia za pracę?

- Dlaczego nie? Przecież dzięki rozmowom z pracownikami i związkowcami udało się uzyskać porozumienie w sprawie pakietu socjalnego, dzięki takim rozmowom udało się pozytywnie rozstrzygnąć referendum w sprawie prywatyzacji. Sukcesu tej firmy upatruję we wspólnym działaniu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W przyszłym tygodniu ceny paliw spadną, o ile rząd przedłuży pakiet CPN

Jeśli pakiet CPN zostanie przedłużony na dotychczasowych zasadach, to ceny benzyny mogą spaść o ok.10-15 gr/l a oleju napędowego o 25 gr/l - przekazało w piątek biuro Reflex. W przeciwnym wypadku ceny paliw wzrosną.

Coraz mniej rent wypadkowych. I to o niemal jedną trzecią w ciągu dekady!

Liczba osób pobierających renty wypadkowe systematycznie maleje. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ubyło ponad 57 tys. świadczeniobiorców. Dane ZUS pokazują, że trend jest trwały i obejmuje wszystkie główne grupy rent wypadkowych.

Transformacja energetyczna Polski: Co czeka węgiel? Kluczowa konferencja już w październiku

W październiku w Zakopanem, pod auspicjami Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk, spotkają się eksperci z najbardziej prestiżowych ośrodków naukowych naszego kraju. W centrum uwagi pojawią się zagadnienia związane m.in. z bezpieczeństwem energetycznym, rynkiem surowcowym i dekarbonizacją.

Grzegorz Wacławek o przyszłości PGG: Nie możemy zaklinać rzeczywistości

Czy mamy zamykać? Czy mamy rozwijać? Czy mamy coś zmieniać? To dylematy, przed którym stoi Polska Grupa Górnicza, ale i górnictwo w całej Europie – mówił podczas konferencji „Trójkąt Transformacji” Grzegorz Wacławek, wiceprezes PGG ds. restrukturyzacji. - Restrukturyzacja i moje zadanie tak naprawdę polega na tym, bym odpowiedzialnie przygotował spółkę do zmiany. Do tego, by się dostosowała do tych zmian gospodarczych, które czekają region - dodał wiceprezes.