Waldemar Mioduszewski: Żyjmy w zgodzie z... powodzią
fot: ARC
fot: ARC
Pogoda taka, jaką widać. Pod psem. Deszcz w całej Polsce. W niektórych miejscach powtórki z zeszłego roku... Wzrost poziomu wody w ciekach i lokalne podtopienia to efekt opadów, szczególnie intensywnych w województwach podkarpackim, małopolskim, świętokrzyskim, mazowieckim. Czyja to wina tylko natury? To także nieroztropne działania człowieka w dużym stopniu powodują wzrost zagrożeń powodziowych.
Zasypywanie rowów...
odwadniających, brak ich konserwacji (np. oczyszczania), niewłaściwe kształtowanie terenu, zamykanie naturalnych dróg spływu wód opadowych - to przyczyny narastających problemów z nadmiarem wody i zwiększanie rozmiaru podtopień. Kolejny problem to ludność zamieszkała na terenach chronionych wałami przeciwpowodziowymi i zapewnienie jej bezpieczeństwa.
Mamy w Polsce bardzo dobrze rozpoznany stan obwałowań, wiemy jaki jest procent wałów w dobrym, a ile w złym stanie i wymagających pilnej przebudowy. Problem w tym, że z tą wiedzą nic się nie dzieje. Oznacza to, że w przypadku przekroczenia stanu alarmowego wody w rzekach, możliwa jest powtórka z zeszłorocznej powodzi. Prawdopodobnie w innych miejscach, bo zniszczone odcinki obwałowań zostały dość solidnie odbudowane.
W Polsce jest 8,5 tys. km wałów przeciwpowodziowych. Chronią one ponad 1 mln ha, czyli 3,4 proc. powierzchni kraju. Łączna długość wałów równa jest 13,1 proc. całkowitej długości rzek w Polsce. Szacuje się, że budowa obwałowań zmniejszyła o 25 proc. obszar zalewanych terenów. To jest też przyczyną, że poziom wody przy tym samym przepływie układa się wyżej w stosunku do rzeki nie obwałowanej.
Naprawa i utrzymanie obwałowań...
to działania niezwykle kosztowne, a środki przeznaczone na ten cel są znacznie niższe od potrzeb. Po powodziach z lat 1997, 1999 i 2001 większość zniszczonych obwałowań została odbudowana, jednak nadal ponad 30 proc. wałów jest w bardzo złym stanie i wymaga natychmiastowej modernizacji.
Konsekwencje takiej sytuacji to przerwane wały podczas powodzi i ogromne straty w gospodarce. W 2010 r. powódź spowodowała straty materialne w wysokości około 3 mld euro. Poszkodowanych zostało 266 tys. osób. Straty poniosło 811 gmin oraz około 1,4 tys. przedsiębiorstw. Żywioł zniszczył ponad 18 tys. budynków mieszkalnych, 800 szkół i 160 przedszkoli. Uszkodzonych lub zniszczonych zostało ponad 1,3 tys. km wałów przeciwpowodziowych.
Podczas powodzi wały przerywane są z dwóch podstawowych powodów. Pierwszy : przelanie wody przez tzw. koronę obwałowań, gdy wał jest za niski w stosunku do spiętrzonego poziomu wody. Drugi: przerwania wałów to ich zły stan techniczny (słabe zagęszczenie korpusu wału, rozluźnienie gruntu w obwałowaniu i podłożu), powodujący utratę stateczności i rozmycie wału filtrującą wodą.
Liczby są jednoznaczne...
podczas powodzi przerwanie wałów związane było w 34 proc. z ich zbyt małą wysokością, a 66 proc. ze złym stanem technicznym.
Co można zrobić w takiej sytuacji? Wiele nie obwałowanych dolin rzecznych jest sukcesywnie zagospodarowywanych i zabudowywanych. Aby skutecznie chronić się przed powodzią, należałoby zbudować kolejne 1300 km obwałowań, jednak spowodowałoby to dalszą degradację środowiska naturalnego i pociągnęło za sobą ogromne koszty. Moim zdaniem należy szukać innych sposobów ochrony przeciwpowodziowej. W pierwszej kolejności należy rozwijać zasadę „żyjemy w zgodzie z powodzią”, co oznacza dostosowywanie naszych działań do takich naturalnych zjawisk przyrodniczych, jakimi są powodzie. Dobrą i porównywalnie tanią metodą jest wyposażenie odpowiednich służb w przenośne, lekkie zapory przeciwpowodziowe, których zastosowanie nie powoduje degradacji środowiska naturalnego.
Bardzo ważne w ograniczaniu zagrożeń powodziowych są też środki nietechniczne, takie jak odpowiednie planowanie przestrzenne (nie zabudowywanie terenów zalewowych), dobre prawo budowlane (budynki dostosowane do występujących podtopień), ubezpieczenia, systemy wczesnego ostrzegania, edukacja itp.
W niektórych sytuacjach (brak zabudowy, ekstensywne rolnicze użytkowanie doliny) możliwe jest też wykorzystanie obwałowanych dolin jako efektywnych zbiorników retencyjnych, czyli polderów lub przywrócenie zalewów (likwidacja obwałowań), co jednak jest trudne z powodu możliwych konfliktów lokalnych społeczności i władz...
Waldemar Mioduszewski: prof. dr. hab.; kierownik Zakładu Zasobów Wodnych Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego.