W rodzinie siła! Wielokrotnie się przekonał, że to ona napędza go do działania

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Anc uległ fascynacji brazylijskim ju-jitsu m.in. dlatego, że można je uprawiać w zasadzie w każdym wieku

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+8 Zobacz galerię

Galeria
(11 zdjęć)

Jacek Anc jest ratownikiem górniczym w ruchu Halemba kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej. Poza pracą ma jeszcze dwie pasje – sport i rodzinę. Dużo czasu spędza na macie, bo trenuje brazylijskie ju-jitsu. Z synem jeździ na treningi piłki nożnej.

– Moim priorytetem jest rodzina, która daje mi dużo siły – opowiada.

Pracuje w kopalni na cztery zmiany i do tego systemu próbuje dopasować treningi. Stara się robić to tak, aby czas przeznaczony dla rodziny najmniej na tym ucierpiał. Jego przygoda z brazylijskim ju-jitsu rozpoczęła się pięć lat temu.

– Jako dziecko trenowałem piłkę nożną – wspomina Jacek Anc. – Później była siłownia, następnie boks, a potem zapasy. Widziałem, jak na sąsiednich matach trenują brazylijskie ju-jitsu. Zacząłem chodzić na te treningi, które teraz przeplatam czasami z zapasami.

Brazylijskie ju-jitsu to mieszanka japońskiego ju-jitsu, judo i właśnie zapasów, z którymi łączy się nacisk na walkę w parterze. 

Wolna chwila z bliskimi
Sprostanie obowiązkom, czterozmianowemu harmonogramowi pracy i pasji wymaga bardzo dużo samozaparcia, poświęcenia i dobrej organizacji. Czasami dzieje się kosztem snu, bywa, że sypia po cztery, pięć godzin.

– Wstaję, wyprawiam syna do szkoły i jadę odbyć trening – nie tylko w Spartanie w Chorzowie, ale też w klubie w Sosnowcu – mówi.

Kiedy Jacek Anc przygotowuje się do zawodów, to może liczyć na wyrozumiałość rodziny. Intensywne treningi wymagają dużo czasu.

– Siłą rzeczy wtedy więcej godzin spędzam na macie niż z bliskimi – tłumaczy. – Podczas przygotowań do zawodów mam po 6 lub 7 treningów w tygodniu. Tak było teraz z mistrzostwami Polski, które odbyły się 15 kwietnia.

– Zdobyłem czwarte miejsce, a mierzyłem w złoto. Niewiele mi brakowało, aby zrealizować plan. Nie wykorzystałem swoich okazji. Wiem, co poprawić w następnych zawodach, które odbędą się we wrześniu – relacjonuje zawodnik.

– Teraz czas na odpoczynek i czas dla rodziny, chociaż jako ratownicy górniczy pracujemy czasami 6 dni w tygodniu – dodaje. – Musimy zabezpieczać kopalnie w weekendy – dodaje.

To walka na macie uczy go, jak zachowywać spokój w każdej, nawet najtrudniejszej, sytuacji.

Jacek Anc nie kryje, że sport nauczył go większego opanowania, wiary w siebie i słuchania innych. Zwiększył jego wydolność, wytrzymałość fizyczną i psychiczną. Wszystkie te cechy przydają się w pracy.

Jako ratownicy co roku mają badania wydolnościowe. – Lekarze sprawdzają nasz organizm, jak serce nam pracuje, mamy też badania parametrów krwi – opowiada. – Wchodzimy do specjalnej komory, gdzie temperatura jest ok. 30 st. C, i monitorują, jak organizm reaguje na ciepło. Te moje ćwiczenia powodują, że moja wydolność jest lepsza. To jest istotne, bo jeszcze parę lat ratownikiem chcę być. Jak coś się dzieje na innej kopalni, to jedziemy wspomóc kolegów. Oby tych akcji było jak najmniej, ale niestety się zdarzają. Musimy być przygotowani, że w każdej chwili możemy dostać telefon i musimy być gotowi. Dlatego tak ważna jest sprawność fizyczna i psychiczna.

Jednym z powodów, dla których Jacek Anc uległ fascynacji brazylijskim ju-jitsu, jest to, że można je uprawiać w zasadzie w każdym wieku. Rozwijać się i osiągać sukcesy. Każdy przeciwnik podchodzi do rywala z szacunkiem.

– Chciałbym w przyszłości wystartować poza granicami Polski i stoczyć walkę z zawodowcami z całego świata – przyznaje.

Dotychczas Jacek Anc zdobył 2 złote medale, 5 srebrnych i 2 brązowe. Ostatni srebrny medal zdobył w Mistrzostwach Europy ADCC.

– Jest to dla mnie nadal sport amatorski, nie jestem jeszcze zawodowcem – wyjaśnia. – Oczywiście liczę zawsze, że wygram. Jest to dla mnie zabawa, ale też chęć zdobywania nowych doświadczeń i medali najbardziej prestiżowych federacji na świecie. 

Podchodzi profesjonalnie
– Jakbym nastawiał się na przegraną, to nie wychodziłbym wcale na matę. Trzeba wierzyć w siebie, w owoce trudnej pracy – kontynuuje. – Brazylijskie ju-jitsu to specyficzny sport. W czasie walki cały czas wywierasz presję. Są pozycje bądź dźwignie, które są bardzo nieprzyjemne. Przez wywieranie presji przeciwnik traci kontrolę i się odsłania. Wtedy jest możliwość zdobycia dogodnej pozycji, przejścia do duszenia i wygrania walki na punkty.

Bywa, że Jackowi Ancowi towarzyszy w wyjazdach żona. Jest to czas, który mogą spędzić ze sobą razem. – W tygodniu często się mijamy w drodze do i z pracy – opowiada. – Żona wspiera mnie w tym, co robię i jestem jej za to niezmiernie wdzięczny. Dziękuję też trenerom za naukę, kolegom z pracy za zrozumienie, a za wsparcie NSZZ Solidarność i kierownictwu Polskiej Grupy Górniczej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.