Głównym problemem konkurencyjności europejskiego przemysłu są właśnie wysokie ceny uprawnień do emisji
Handel uprawnieniami do emisji stał się jednym z głównych tematów Rady Europejskiej w sprawie konkurencyjności UE, a interwencja w system uprawnień do emisji przestała wydawać się fikcją
fot: Witold Gałązka/ARC
Przegląd przepisów dotyczących ETS ma nastąpić do końca czerwca- słyszy się w Brukseli
fot: Witold Gałązka/ARC
Handel uprawnieniami do emisji stał się jednym z głównych tematów Rady Europejskiej w sprawie konkurencyjności UE, a interwencja w system uprawnień do emisji przestała wydawać się fikcją
Coraz więcej krajów Unii Europejskiej, w tym Francja, Niemcy, Czechy, a także Polska zgadzają się, że koszt uprawnień do emisji stawia europejski przemysł w niekorzystnej sytuacji. Dlatego konieczna jest rewizja rynku uprawnień.
Według portalu Seznam, fundament europejskiego planu klimatycznego jest pod ostrzałem europejskich przywódców. Handel uprawnieniami do emisji stał się jednym z głównych tematów Rady Europejskiej w sprawie konkurencyjności UE, a interwencja w system uprawnień do emisji przestała wydawać się fikcją.
Podczas gdy w ubiegłym roku Bruksela dyskutowała głównie o przyszłych uprawnieniach ETS2 dla ogrzewania gospodarstw domowych i transportu, europejscy przywódcy nie rozwodzili się zbytnio nad starszym systemem ETS1 dla przemysłu i lotnictwa, który funkcjonuje od ponad 20 lat. Teraz Francja i Niemcy wskazały, że głównym problemem konkurencyjności europejskiego przemysłu są właśnie wysokie ceny uprawnień do emisji, które są kupowane zarówno przez przedsiębiorstwa przemysłowe, jak i elektrownie, i przekładają się na cenę energii elektrycznej. Zdaniem krajów i przedsiębiorstw zagraża to produkcji i miejscom pracy.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zasugerował ponowną ocenę systemu ETS. -Ten system ma na celu redukcję emisji CO2, a jednocześnie umożliwienie firmom przejścia na linie produkcyjne o zerowej emisji. Jeśli nie jest to możliwe i jeśli nie jest to odpowiedni instrument, powinniśmy być bardzo otwarci na jego rewizję lub przynajmniej odroczenie – powiedział.
Merz dodał, że UE powinna unikać wszystkiego, co zagraża europejskiemu przemysłowi. Zgodził się, że Europa musi zrobić więcej, aby chronić klimat, ale nie kosztem przemysłu i miejsc pracy. „Dlatego zgadzam się ze wszystkimi, którzy twierdzą, że jeśli nie jest to odpowiedni instrument, musimy o tym rozmawiać i musimy go zmienić, jeśli nie działa – zaznaczył kanclerz.
Prezydent Francji Emmanuel Macron, choć nie był bezpośrednio za zniesieniem uprawnień, również wygłosił podobne oświadczenie. „Europa nie może wyznaczać ambitnych celów klimatycznych i jednocześnie pozwalać na zanikanie swojej bazy przemysłowej. Wysokie ceny energii w połączeniu z kosztami emisji dwutlenku węgla przyspieszają deindustrializację, a nie dekarbonizację” – powiedział.
Cena uprawnień do emisji spadła w reakcji na wypowiedzi obu mężów stanu. Stało się tak pomimo faktu, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, wręcz przeciwnie, broniła rynku emisji.
Czechy również od dawna krytykują handel emisjami. Ich propozycja wyglądała jednak zupełnie inaczej niż to, co obiecywał ruch ANO krótko po wyborach – zwraca uwagę portal iuhli.cz. Premier Andrej Babiš pierwotnie ogłosił, że Czechy w ogóle nie zaakceptują uprawnień ETS2, ponieważ podniosłyby one koszty utrzymania gospodarstw domowych. Jednak w lutym rozpoczął negocjacje z europejskimi odpowiednikami, twierdząc, że proponuje jedynie przesunięcie ich wprowadzenia na 2030r. i chce ograniczyć zmienność cen, podobnie jak w przypadku uprawnień ETS1.
W przypadku ETS1 Babiš zaproponował pułap cenowy w wysokości 30 euro za uprawnienie, co stanowi mniej niż połowę obecnej ceny. W lutym cena wahała się między 70 a 90 euro.
Przedstawiciele Austrii, podobnie jak Czesi, opowiadali się za działaniami mającymi na celu obniżenie cen pozwoleń. Według nich, zwiększają one koszty europejskich firm, co stawia je w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej w porównaniu z innymi kontynentami. Trzynaście krajów europejskich ma już przepisy regulujące nowe uprawnienia, a sześć kolejnych przygotowuje się do ich wprowadzenia
. „Jednak nadal istnieją kraje popierające ETS2, takie jak Szwecja, Dania, Finlandia i Luksemburg, które wyraziły swoje poparcie w liście wysłanym z okazji lutowych negocjacji. Z drugiej strony, inne kraje, które nie przygotowują gruntu pod ETS2, sprzeciwiają się temu systemowi. Wśród nich są Czechy, ale także Francja, Słowacja, Polska, Węgry, Estonia i Rumunia.
Według Komisji, przegląd przepisów dotyczących ETS ma nastąpić do końca czerwca. Teraz będzie on zależał od porozumienia między państwami członkowskich.