W utrzymaniu dyscypliny w dziedzinie BHP mają czeskim górnikom pomóc lustra

Zwierciadla okd ARC

fot: OKD

Lustra odgrywają kluczową rolę w nowej czeskiej kampanii poprawy bezpieczeństwa w kopalniach OKD

fot: OKD

W kopalniach należących do OKD pojawiły się ...lustra z naklejoną na nich informacją o treści: „Ten człowiek odpowiada za moje bezpieczeństwo”.

 

- Teraz każdy pracownik przed zjazdem na dół będzie mógł na własne oczy przekonać się, kto przede wszystkim odpowiada za jego bezpieczeństwo na rozpoczynającej się właśnie zmianie- wyjaśnia Vladislav Sobol, rzecznik OKD w Ostrawie.
 

W taki oto sposób Czesi rozpoczęli nową kampanię na rzecz zmniejszenia wypadkowości w górnictwie węgla kamiennego.
 

-Ludzie przed rozpoczęciem pracy muszą uświadomić sobie, że przychodzą do pracy zdrowi i tak samo zdrowi muszą z niej powrócić. Sądzę, że ta kampania z psychologicznego punktu widzenia jest uzasadniona i w ciągu pięciu najbliższych lat doprowadzi nas do celu, jakim jest obniżenie wypadkowości w kopalniach OKD o połowę w stosunku do obecnego stanu – wyjaśnił Leo Bayer, dyrektor ds ruchu w spółce Ostravsko Karvinske Doly.
 

Bayer dodał, że już wszystkie załogi zostały wyposażone w najnowocześniejszy, niemiecki i amerykański sprzęt osobistego użytku. W tym w ubrania robocze, obuwie i sprzęt techniczny.
 

Jak poinformował portal nettg.pl dział komunikacji OKD, już w zeszłym roku liczba wypadków na kopalniach należących do spółki spadła o 17 proc.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.