W świat na rowerze!

Karkosz ARC

fot: arc

Ryszard Karkosz w trakcie wyprawy do RPA

fot: arc

Takie szaleństwa pozwalają mi się spełniać – mówi Ryszard Karkosz, jaworznianin, który na rowerze dotarł na Letnie Igrzyska Olimpijskie w Pekinie, a w zeszłym roku na Mundial w RPA. Teraz za cel postawił sobie zdobycie Korony Maratonów Polskich, a w 2012 roku planuje wyprawę do Londynu.


Przez lata pracował w kopalni Komuna Paryska w Jaworznie, którą później przemianowano na Jan Kanty. Później podziałał trochę w lokalnym sporcie, aż przyszedł czas, gdy postanowił wybrać się na wycieczkę rowerową do... Pekinu!


12 tysięcy kilometrów


– Trasa liczyła przeszło 12 tysięcy km, prowadziła przez 9 państw i trwała blisko pół roku. Wyruszyliśmy pod koniec lutego, na miejsce dotarliśmy w sierpniu. Poczułem wówczas, że takich przygód, takich wyzwań brakowało mi w dotychczasowym życiu – przyznaje Ryszard Karkosz.
Już wtedy chciał wziąć udział w kolejnej wyprawie. – Trafiłem na stronę stowarzyszenia rowerowego „Welocypedy”. Tam widniało ogłoszenie sprzed dwóch lat o wyprawie na Czarny Ląd. Mimo upływu czasu zgłosiło się tylko dwóch uczestników – wspomina Karkosz.
Na przygotowania nie miał czasu, bo biegał w maratonach. – Wspólne przetarcie wraz z dwoma towarzyszami podróży zrobiliśmy na Słowacji, w trakcie trasy zapoznawczej. Mając za sobą jedną długą trasę, wiedziałem, czego można się spodziewać. Zresztą jakiegoś specjalnego przygotowania to chyba nie trzeba. Wystarczy średnie zdrowie, siła no i przede wszystkim wytrwałość – dodaje były górnik.


Z północy na południe


1 listopada 2009 wyruszyli z Aleksandrii w Egipcie. Trasa przebiegała przez: Egipt, Asuan, śladami Stasia i Nel, Addis-Abebę, Wielkie Rowy Afrykańskie, jezioro Wiktorii i Tanganikę, Rodezję, aż do Johannesburga. Ponad osiem miesięcy zajęło przebycie 12 tys. km, z północy na południe, do Przylądka Igielnego. Wyprawa zorganizowana była w 78. rocznicę podróży Kazimierza Nowaka, polskiego podróżnika, który jako pierwszy, w 1931 roku, przemierzył Afrykę z północy na południe i z powrotem.


– Zdarzały się dni, że jechaliśmy po 100 kilometrów, czyli ok. 6–7 godzin, a było tak, że pogoda nie pozwalała w ogóle jechać. Najdłuższa trasa, jaką pokonaliśmy jednego dnia, to 136 kilometrów, a najkrótsza 36 kilometrów. Rowery były obciążone, razem z nami ważyły około 170 kilogramów, miały wzmocnione szprychy i ramy. Bywały także miejsca, gdzie przebywaliśmy dłużej ze względu na obowiązujące prawo. Tak na przykład było w Botswanie. Nie mogliśmy wjechać do RPA, gdyż nie można przebywać tam bez wizy dłużej niż 30 dni. Wylot mieliśmy zaplanowany na 15 lipca. Granicę mogliśmy przekroczyć dopiero 16 czerwca, a na miejscu byliśmy 9 dni wcześniej. Mieliśmy czas na zwiedzanie – opowiada Karkosz.


Kilimandżaro za drogie


Na wyjazd nie zabierali żadnego prowiantu. – W dużych afrykańskich miastach cywilizacja jest znacznie bardziej rozwinięta niż nam się wydaje. Supermarkety, autostrady, porządne samochody... Ale to głównie w RPA czy Botswanie. Najgorzej jest w Etiopii, tam na każdym kroku widać biedę. Dzieci chodzą bez butów, w połatanych spodniach. Domy to w zasadzie lepianki – wspomina rowerzysta. W trakcie wyprawy rowerzyści chcieli wejść na Kilimandżaro. Jednak cena ich zniechęciła. Za samą możliwość wejścia, wynajęcie przewodnika i bagażowych trzeba było zapłacić 1200 dolarów.
Podróżnika najbardziej zaskoczyła zima. – Istnieje powszechne przekonanie, że Afryka jest ciepłym kontynentem, że panują tam upały. Wiedziałem, że będziemy mieli do czynienia z pewnymi ochłodzeniami. Wydawało mi się jednak, że temperatura nie spadnie poniżej 20 stopni Celsjusza. A tu w nocy zero! Nie można było spać w namiotach. Dlatego sypialiśmy w komisariatach, klasztorach, kościołach, polskich misjach, jakichś prywatnych domach – opowiada Karkosz.


Afrykańskie msze to poezja


Pamięcią wraca też do Świąt Bożego Narodzenia, które spędzili w Etiopii. – Byliśmy w środku lasu, jakieś 200 kilometrów od najbliższego miasta. Pośpiewaliśmy jedynie kolędy. Nie było szans zabrać się nawet na stopa. Etiopia to najbiedniejszy kraj, auto rzadko kiedy można spotkać. To nie Tanzania, Botswana czy RPA. Mając na uwadze te święta, Wielkanoc zaplanowaliśmy tak, aby spędzić ją w misji. Wjechaliśmy do Tanzanii pod Kilimandżaro i zaraz za granicą z Kenią dostaliśmy się do ojców franciszkanów, którzy przyjęli nas z otwartymi ramionami. Tam spędziliśmy całą Wielkanoc, uczestniczyliśmy w nabożeństwach. Tamte msze to jest po prostu poezja. Trwają po trzy godziny, wszyscy śpiewają, tańczą, klaszczą – wspomina Ryszard Karkosz.


Po powrocie do kraju jaworznicki podróżnik i sportowiec zaczął myśleć o Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. – Szykuje się kolejna świetna podróż. Zanim jednak to nastąpi, chcę zdobyć Koronę Maratonów Polskich. Zaliczyłem już Maraton Warszawski oraz Poznań Maraton. Przede mną Cracovia Maraton, Maraton Wrocławski oraz Mistrzostwa Polski w Dębnie – reasumuje były górnik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Fot glowne 2026 08 13 Nettg 00

Kopalnia Soli „Wieliczka” – jedna wycieczka, setki wrażeń!

Podróże czy edukacja? Połącz jedno i drugie, zabierz swoją klasę na szkolną wyprawę do Kopalni Soli „Wieliczka”. Zamiast lekcji aktywna nauka podczas zwiedzania. Wybierz trasę idealną do wieku uczniów i posiadanej przez nich wiedzy.

Małysz nadal przyciąga. Tysiące osób odwiedziło już centrum narciarstwa jego imienia

W ciągu miesiąca ponad 5 tysięcy osób odwiedziło Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza w Wiśle. Nowa atrakcja turystyczna przyciągnęła zarówno mieszkańców, jak i turystów z Polski oraz zagranicy. – Nazwisko Adama Małysza wciąż ma w sobie magię i nadal przyciąga ludzi - mówi Tadeusz Papierzyński, prezes spółki Baseny Wisła, która zarządza obiektem.

1

Oktoberfest w beskidzkim wydaniu. Pomysł na integrację firmową w Hotelu*** NAT Wisła

Szukasz pomysłu na oryginalne spotkanie dla pracowników, integrację zespołu albo nieformalne wydarzenie dla klientów? Jesienny wyjazd w klimacie Oktoberfestu może być świetną alternatywą dla tradycyjnej kolacji firmowej. Hotel*** NAT Wisła zaprasza na wyjątkową imprezę OKTOBER w Malince, gdzie bawarski klimat spotyka się z tyrolską atmosferą, góralską gościnnością i beskidzkimi smakami.

Górnicze orkiestry dęte (i nie tylko) zagrają w Rudzie Śląskiej

W sobotę, 22 sierpnia 2026 roku, Ruda Śląska po raz 25. rozbrzmi muzyką orkiestr dętych. Jubileuszowa edycja Festiwalu Orkiestr Dętych im. Augustyna Kozioła odbędzie się w Parku Kozioła w dzielnicy Ruda, a gwiazdą wydarzenia będzie piosenkarka Teresa Werner.