W stolicy o gospodarce innowacyjnej

1328215157 lewandowski janusz komisarz

fot: http://ec.europa.eu

Wynegocjowanie 300 mld złotych dla Polski jest możliwe z nowego budżetu UE - przekonywał komisarz Janusz Lewandowski, wszak po kilkoma warunkami. Najważniejszy z nich to ten, żeby Europa nie rozleciała się

fot: http://ec.europa.eu

Polska stoi przed przymusem innowacyjności w XXI w., bo nie może wygrywać z innymi jedynie niskimi kosztami - mówił komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski podczas otwarcia, w czwartek 24 maja, Kongresu Innowacyjnej Gospodarki w Warszawie.

- Przewagi kosztowe są kapryśne, a inwestorzy zawsze mogą się zwrócić w stronę kraju, który ma jeszcze niższe koszty, może bardziej konkurować ceną niż Polska - mówił w czwartek Lewandowski na konferencji prasowej.

W jego ocenie największym przejawem polskiej innowacyjności jest zaradność przy niezbyt sprzyjającym otoczeniu. Przejawia się to "nie tylko w rzeszach ludzi prowadzących działalność gospodarczą, ale też w gotowości podejmowania ryzyka emigracji zarobkowej".

Komisarz zaznaczył, że w innych krajach Europy ludzie wychodzą na ulice demonstrować, a Polacy szukają możliwości za granicami, jednak ten wymiar polskiej innowacyjności nie jest wystarczający.

- Bez świadomej polityki państwa, przebudowania szkolnictwa, my na to wyzwanie przymusu innowacyjności w sensowny sposób nie odpowiemy - podkreślił Lewandowski.

Członek Rady Polityki Pieniężnej, b. wicepremier Jerzy Hausner odwoływał się z kolei do niemieckiego raportu na temat innowacyjności. Zwrócił uwagę, że raport ten dotyczył przede wszystkim edukacji, ale również sposobów rozkładania ryzyka finansowego innowacyjnych przedsięwzięć.

- Chodzi o rozkładanie ryzyka, a nie jego eliminowanie czy unikanie - podkreślił.

Hausner mówił też, że niemiecki raport odwoływał się do przykładu Chin.

- Nie było tam mowy, że Chiny mają siłę roboczą, niskie wynagrodzenia i standardy socjalne. Tam była mowa, że Chiny bardzo szybko się unowocześniają w takich dziedzinach jak badania i rozwój, uniwersytety - podkreślił. - To są kluczowe kwestie, o których powinniśmy rozmawiać, a my albo rozmawiamy wyłącznie o jakichś przeszkodach biurokratycznych albo jakie przemysły powinniśmy rozwijać. Jedna z moich głównych tez jest taka, że innowacyjność jest zaraźliwa, ale przenosi się tylko w odpowiednim środowisku społecznym, w którym występują katalizatory. Trzeba umieć zdefiniować, w przypadku swojego społeczeństwa i swojej gospodarki, jakich katalizatorów się nie ma i jak je uruchomić, jak chce się mieć innowacyjność".

Prezes Krajowej Izby Gospodarczej - organizatora Kongresu - Andrzej Arendarski ocenił natomiast, że tegoroczny, trzeci już Kongres powinien przełożyć diagnozę - sformułowaną na drugim kongresie - na praktyczne rekomendacje dla administracji, biznesu i przede wszystkim dla edukacji.

- Będziemy się zastanawiać nad ogólnymi uwarunkowaniami innowacyjności w Polsce z największym naciskiem na edukację, bo tam jest początek złego, które się w Polsce dzieje. Jeżeli właściwie od przedszkola nie zmienimy sposobu wychowywania i edukacji młodych Polaków, to wiele nie zrobimy, bo nie dojdzie do przełomu, który musi się zrobić w naszych głowach, a który chyba jest najtrudniejszy i najważniejszy - powiedział Arendarski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.