W Silesii wszystkie siły skierowane zostały na przygotówki. Są prowadzone w czterech przodkach

fot: Maciej Dorosiński

NIK zapowiedział kontrolę skuteczności i terminowości wdrażania "Programu dla sektora górnictwa węgla kamiennego w Polsce"

fot: Maciej Dorosiński

Kopalnia Silesia działa już po nowemu. Odchudzono stan kadry zarządzającej i co najważniejsze, w ruch poszły kombajny na przygotówkach. Jednak załoga czechowickiego zakładu górniczego nie została ujęta w świadczeniach osłonowych umowy społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. – To absurd – wskazuje Grzegorz Babij, szef Solidarności w zakładzie.

Przed rokiem o tym czasie górnicy z Silesii nie mieli tęgich min. Ówczesny właściciel EP Holding wyliczył straty za 2019 r. na ponad 1 mld zł. Ograniczono więc wydobycie, a obniżka wynagrodzeń pracowników o 10 proc. miała stanowić gwarancję ciągłości funkcjonowania kopalni do końca 2021 r. W końcu zapadła decyzja o wstrzymaniu prac przygotowawczych. W grudniu ub.r. Silesię kupiła polska firma okołogórnicza Bumech. Dziś nastroje wśród załogi są lepsze.

– W lutym odbyło się walne zebranie udziałowców, na którym anulowano plan krótkoterminowy zmierzający do likwidacji kopalni. Odetchnęliśmy. Zabiegi strony społecznej mające na celu uratowanie zakładu okazały się bezcenne. Ale trzeba było czym prędzej zastanowić się nad nowym modelem funkcjonowania i utrzymaniem tego co najważniejsze, wydobycia – zwraca uwagę Grzegorz Babij, szef Solidarności w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia.

Jeszcze do sierpnia, a może góra do września, Silesia fedrować będzie dwoma ścianami: 331 w pokładzie 330 i 354 w pokładzie 315.

– Prace przygotowawcze wstrzymano nam na osiem miesięcy. To dla kopalni duży problem. Na szczęście ruszyliśmy z kopyta i to mocno. Siły skierowane zostały właśnie na przygotówki. Są prowadzone w czterech przodkach. Mamy mało czasu, żeby nadrobić powstałe zaległości i żeby nie było przestoju pomiędzy eksploatacją ze ścian, które zakończą swój bieg jesienią, a tymi nowymi. Będziemy się starać płynnie kontynuować eksploatację. Załoga jest zdeterminowana, osiąga dobre postępy – zapewnia Babij.

Co wobec tego zostanie po poprzednich właścicielach? Na pewno system pracy 24/7. I trudno się dziwić. Grunt to wydajność, a ta ze 104 dodatkowymi dniówkami w roku ma szanse ją zapewnić, ale pod warunkiem, że na surowiec będzie zbyt.

– Myślę, że dobrym posunięciem nowego kierownictwa była decyzja o redukcji stanowisk w kierownictwie. To oznacza oszczędności. Prawda jest taka, że Czesi utrzymywali wiele zupełnie niepotrzebnych stanowisk. Nowy właściciel ma swoją wizję organizacji pracy. Na pewno trzeba remontować niektóre maszyny. Przez poprzednie lata były w pełni wykorzystywane. Mają pojawić się nowe. Kwestie kadrowe muszą poczekać. Jeszcze nie wiadomo, czy zostanie zwiększone zatrudnienie, a może pójdziemy w outsourcing. Jest jeszcze wiele znaków zapytania, bo też w całym polskim górnictwie mamy wiele niepewności – przyznaje szef Solidarności w czechowickiej kopalni.

W styczniu br. organizacje związkowe działające w PG Silesia zwróciły się do wszystkich stron negocjujących umowę społeczną dotyczącą transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego, aby ujęły w programie osłon pracowników PG Silesia. Ich zdaniem nie ma znaczenia, czy spółka należy do Skarbu Państwa, czy też nie. W Silesii przecież pracują polscy górnicy. Czy zatem można dyskryminować ich tylko dlatego, że znaleźli zatrudnienie w prywatnej kopalni?

– To absurd – wskazuje Grzegorz Babij.

W obecnej sytuacji Silesia wydaje się być skazana sama na siebie. Sprostanie konkurencji na trudnym górniczym rynku nie będzie łatwym zadaniem. Zakład posiada koncesję do 2044 r. i żaden dokument nie ogranicza jego żywotności. Scenariuszy może być jednak wiele. Gdyby w przyszłości państwo zdecydowało się na ochronę przemysłu wydobywczego, mogłoby to oznaczać szybszą likwidację czechowickiej kopalni. I wówczas wszelkie zapewnienia w stylu „nikt was nie ogranicza, fedrujcie sobie jak chcecie” wzięłyby zwyczajnie w łeb.

– Zagrożeń jest dla nas wiele, więcej niż w państwowych spółkach węglowych – potwierdza Grzegorz Babij.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.