W punktach opatrunkowych Kompanii Węglowej coraz nowocześniejszy sprzęt medyczny
– Livepact 12, czyli defibrillatory automatyczne, będą sukcesywnie kupowane do punktów opatrunkowych wszystkich naszych kopalń. W przypadkach nagłego zatrzymania akcji serca, w ciągu kilku minut dochodzi do śmierci chorego. A to urządzenie może być sterowane przez lekarza nawet telefonicznie. Po przyjeździe karetki, wystarczy zmienić kabelek i pacjent jest zabezpieczony – mówi nam Grzegorz Ochman z Biura BHP KW SA.
70 proc. zgonów, spowodowanych nagłym zatrzymaniem krążenia, ma miejsce poza szpitalem. Średni czas dojazdu pogotowia ratunkowego do osoby potrzebującej pomocy przekracza kilkanaście minut od wezwania. Niestety, tak zwane zawały serca nie omijają górników.
– Ratunkiem w tym przypadku może być automatyczny defibrillator, który zapewnia możliwość wysyłania zapisu EKG do szpitala i wygenerowania impulsu elektrycznego przywracającego sercu prawidłowy rytm. To urządzenie to zupełnie nowa jakość w porównaniu z Kardiotele, które jest standardowym wyposażeniem punktów opatrunkowych – podkreśla Grzegorz Ochman.
Wydatki na utrzymanie punktów pierwszej pomoc w kopalniach KW SA są coraz większe. W dziewięciu miesiącach br. w Kompanii Węglowej SA przekroczyły one ponad 7 mln zł i były wyższe o 12,5 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Wydatki rosną wraz z zakupem nowego wyposażenia. Dbałość o bezpieczeństwo jest nie tylko moralnym obowiązkiem pracodawcy, jest także powinnością ekonomiczną. Średni koszt jednego wypadku śmiertelnego w górnictwie węgla kamiennego przekracza kilkaset tysięcy złotych.
Każdego roku w zakładach KW SA kilkanaście osób umiera podczas pracy, a przyczyną tych zgonów są najczęściej choroby serca. Niejednokrotnie wyrokami sądów te zgony zostały uznane za wypadek przy pracy.