W pierwszej połowie 2011 może wejść w życie ustawa o zapasach ropy naftowej

Lobodzinska ARC MG

fot: Ministerstwo Gospodarki

Joanna Strzelec-Łobodzińska powiedziała, że resort pozostawia zarządowi KW wypracowanie porozumienia ze stroną społeczną. Wiceminister gospodarki liczy, że jutro obie strony wypracują kompromis

fot: Ministerstwo Gospodarki

Nowa ustawa o obowiązkowych zapasach ropy naftowej, zakładająca przejmowanie przez Agencję Rezerw Materiałowych zapasów od firm, mogłaby wejść w życie w pierwszej połowie 2011 roku - poinformowała w środę dziennikarzy wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska.

- Ustawa o utrzymywaniu zapasów ropy naftowej mogłaby wejść w życie realnie w pierwszym półroczu 2011 roku - powiedziała dziennikarzom Strzelec-Łobodzińska.

- Obecnie prace nad założeniami zostały zakończone i skierowane do Komitetu Spraw Europejskich - dodała.

Wedle założeń ustawy Agencja Rezerw Materiałowych ma stopniowo, w ciągu 10 lat, odkupywać zapasy od firm. W pierwszym roku ma odkupić 10 proc., a w latach kolejnych jej udział w utrzymywaniu zapasów ma rosnąć o 10 pkt. proc. rocznie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.