W październiku kolejna edycja Akademii BHP Wydawnictwa Górniczego

fot: Jarosław Galusek/ARC

Od kilku lat w większości kopalń na wyposażeniu służb ratowniczych są defibrylatory

fot: Jarosław Galusek/ARC

Akademia BHP Wydawnictwa Górniczego to cykl wydarzeń o charakterze szkoleniowym, które mają być platformą wymiany wiedzy i doświadczeń poświęconych szeroko pojętym zagadnieniom bezpieczeństwa i higieny pracy, a także tematom związanym 
z zagrożeniami, wypadkami przy pracy i katastrofami w zakładach pracy. 

Druga edycja Akademii BHP odbędzie się w dniach 23-24 października 2019 roku w Bystrej. Patronat nad jesienną konferencją zapowiedziały Ministerstwo Energii, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Wyższy Urząd Górniczy.

- Pierwszy raz ktoś porusza problem komunikowania po wypadkach i katastrofach w kontekście BHP - mówili uczestnicy pierwszej edycji Akademii BHP Wydawnictwa Górniczego, zorganizowanej w Bystrej, w połowie czerwca br. I jednocześnie zgadzali się, że zaproponowane przez Wydawnictwo Górnicze kompleksowe spojrzenie na kwestie bezpieczeństwa i higieny pracy, to nowa jakość w dziedzinie szkoleń i konferencji. Nowatorska będzie również druga, jesienna edycja Akademii.

- Tym razem pochylimy się nad profilaktyką chorób serca i układu krążenia - mówi Anna Zych, wiceprezes Wydawnictwa Górniczego. - To spory problem nie tylko w górnictwie: warunki pracy, stres, tryb życia powodują, że coraz częściej dochodzi do zasłabnięć czy zawałów w miejscu pracy. Problemów kardiologicznych nie wykrywają często standardowe badania okresowe pracowników. A tradycyjnie pojmowanie bezpieczeństwo i higiena pracy skupia się raczej na ograniczaniu przyczyn typowych wypadków, a nie na ograniczaniu czynników stresogennych w pracy.

W czasie październikowej konferencji uczestnicy Akademii BHP skupią się na zdrowiu. Wśród tematów pojawi się kwestia chorób zawodowych (w górnictwie to pylica płuc, trwały ubytek słuchu, zespół wibracyjny, przewlekłe zapalenie oskrzeli oraz tzw. inne choroby zawodowe) oraz takich, które w polskim ustawodawstwie nie są uznawane za choroby zawodowe, a jednak powstają m.in. w wyniku wykonywanej pracy. Kiedy w 1999 roku przeprowadzano w Polsce reformę systemu ubezpieczeń społecznych, wykaz chorób zawodowych we wszystkich branżach został drastycznie zredukowany. Miało to zmniejszyć wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z tytułu rent. Dziś coraz częściej mówi się, że katalog chorób zawodowych powinien zostać przynajmniej odświeżony. Rzeczywistość końca XX wieku była bowiem zdecydowanie inna, niż współczesna. Zmieniła się też wiedza lekarzy. Dlatego jedna z prelekcji będzie poświęcona prawnym możliwościom wprowadzenia chorób układu krążenia na listę chorób zawodowych.

Ciekawie zapowiada się też dyskusja o stresie i jego roli w powstawaniu schorzeń układu krążenia, w której wystąpi m.in. specjalista z zakresu zespołu stresu bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego. WIM zaprezentuje się również w innej roli - jego zespół ratowniczy przygotuje pokaz medycyny pola walki. Ma też zaprezentować swoje symulatory medyczne.

To raptem zarys tematów, jakie zostaną podjęte w czasie jesiennej edycji Akademii BHP Wydawnictwa Górniczego. Więcej informacji wkrótce.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.