W najbliższym tygodniu bez obniżek na stacjach

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Szczegółowa analiza cen pokazała, że na niektórych stacjach w ciągu tygodnia paliwa podrożały nawet o kilkanaście groszy na litrze lub więcej.

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Na stacjach nie będzie obniżek cen paliw, mimo ich spadku w hurtowniach - prognozują analitycy portalu e-petrol. Eksperci z BM Reflex informują zaś, że za litr benzyny i diesla płacimy ok. 80 gr. mniej niż przed rokiem.

Jak wskazuje e-petrol, prognozowane obniżki cen hurtowych w rafineriach raczej nie znajdą odzwierciedlenia na stacjach paliw.

"W nadchodzącym tygodniu przewidujemy, że średnia cena benzyny 95 na polskich stacjach paliw powinna mieścić się w przedziale 4,31-4,42 zł za litr, a litr oleju napędowego powinien kosztować przeciętnie 4,25-4,34 zł" - szacują analitycy portalu.

Dodają, że w efekcie średnie ceny tych paliw mogą zdrożeć o 2-5 gr.

Wskazali, że większej korekty cen, przynajmniej na razie, nie muszą obawiać się właściciele samochodów z instalacją gazową - za litr autogazu, kierowcy mogą płacić ok. 1,97-2,05 zł. W praktyce to popularne paliwo może utrzymać obecny poziom ceny lub wzrosnąć o 1-2 grosze na litrze.

BM Reflex podał, że w skali tygodnia hurtowe ceny benzyn spadły o blisko 4 grosze za litr, natomiast oleju napędowego wzrosły symboliczny 1 grosz na litrze. Dlatego też przynajmniej w perspektywie kolejnych 2-3 tygodni ceny paliw na krajowych stacjach powinny pozostać na zbliżonych poziomach.

Według biura na uwagę zasługuje fakt, że w dalszym ciągu zarówno za litr benzyny, jak i oleju napędowego płacimy ok. 80 groszy mniej niż przed rokiem.

W ocenie e-petrolu powodem, dla którego, mimo obniżek cen w hurcie, nie będzie przeceny na stacjach, są bardzo niskie poziomy marż detalicznych; w przypadku benzyn są w tym miesiącu ujemne.

"Nie oznacza to jednak, że właściciele stacji dopłacają do sprzedaży paliw, rozumieć to należy raczej w ten sposób, że okresowo dzielą się oni z kierowcami swoim rabatem handlowym, aby utrzymać cenę na niższym poziomie i w ten sposób nieco pobudzić popyt" - wskazali analitycy portalu.

Jak zauważyli eksperci BM Reflex, ceny ropy naftowej "mają problem z kontynuacją rozpoczętej w drugiej połowie kwietnia fali wzrostowej".

Wzrosty cen wrześniowej serii kontraktów na ropę naftową Brent wyhamowały w rejonie 45 dol. za baryłkę i w piątek rano ropa Brent w Londynie kosztuje około 43,60 dol. - podali.

Wskazali, że po raz kolejny słabe okazały się dane z amerykańskiego rynku paliw dotyczące informacji o zapasach ogłoszonych przez Energy Information Administration, które zamiast oczekiwanych spadków o 1,95 mln baryłek wzrosły o 4,9 mln baryłek.

E-petrol dodał, że wśród czynników prospadkowych nie można także zapomnieć o zmianie limitów produkcyjnych w ramach OPEC+ (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową +). Porozumienie członków OPEC i sojuszników będzie od sierpnia ograniczać redukcję wydobycia ropy z 9,9 mln baryłek dziennie do 7,7 mln.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Upały palą Europę i jej gospodarkę. Ucierpi rolnictwo, transport i hutnictwo

Fala upałów, która w lipcu 2026 r. objęła połowę Europy, to nie tylko problem elektrowni i sieci elektroenergetycznych. Termometry pokazujące 42-46 st. C w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Bałkanach uderzają w całe branże gospodarki. Według wstępnych szacunków KE i firm ubezpieczeniowych straty w samym lipcu mogą przekroczyć 15-20 mld euro. Najmocniej dostają sektory, które na co dzień nie kojarzą się z pogodą. A w Niemczech do listy dołącza hutnictwo.

Ze spółki pracującej dla kopalń do zarządu państwowego giganta

Minister Aktywów Państwowych w imieniu Skarbu Państwa powołał w poniedziałek Dianę Batko do zarządu Orlenu - poinformowała spółka w komunikacie giełdowym. Batko pracowała wcześniej m.in. w PKP Cargo.

Zaleją nas chińskie auta? Unia nie zatrzyma tej ekspansji w motoryzacji

Chiny są zbyt wielkim graczem, by można było zastopować ich motoryzacyjną ekspansję w Europie - powiedział Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM). Wskazał jednak, że UE może ograniczyć uzależnienie od Kraju Środka i zadbać o uczciwą konkurencję.