W meczu o Puchar drużyna PGG podjęła godnego przeciwnika – reprezentację JSW

1634885215 kadra pgg

fot: Dawid Buffi/ARC

Piłkarska reprezentacja PGG w składzie: W. Mickiewicz, A. Świerczyński, R. Kamiński, Ł. Paździorek, D. Colik, J. Antosz, Ł. Kopytko, A. Woźniak, G. Jarek, A. Kotara, A. Wodniok, A. Will i trener Piotr Buffi

fot: Dawid Buffi/ARC

Piłkarze Polskiej Grupy Górniczej triumfowali w XVIII edycji Turnieju Piłki Nożnej o Puchar Marszałka Województwa Śląskiego. Finał rozegrali na murawie Kotła Czarownic. To wielki sukces całej drużyny. Najlepszym zawodnikiem Turnieju wybrano Łukasza Kopytko z kopalni Bolesław Śmiały.

Kadra PGG poszła ja burza. Najpierw 6-0 z Wodociągami, potem 8-0 z Parkiem Śląskim i 5-0 z drużyną Kolei Śląskich. W ćwierćfinale wygrana 5-0 z gospodarzami, czyli Urzędem Marszałkowskim, w półfinale trudny mecz z Policją Śląską zremisowany w regulaminowym czasie 1-1 i wygrany w rzutach karnych 7-6. Wreszcie finał z JSW i 2-0.

Łukasz strzelił w całym turnieju dziewięć goli!

– Cieszę się z tego sukcesu razem z drużyną. Nie było łatwo dojść do finału. Stawiliśmy czoła bardzo wymagającym przeciwnikom – opowiada piłkarz z Bolesława Śmiałego. 

Górnictwo piłką stoi
W piłkarskich zmaganiach 12 września br. udział wzięło dwanaście drużyn, które reprezentowały m.in. Komendę Wojewódzką Policji w Katowicach, Koleje Śląskie, Park Śląski, Stadion Śląski, Jastrzębską Spółkę Węglową, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów.

Reprezentacja PGG, jak co roku, pokazała znakomitą formę, zajmując pierwsze miejsce w grupie. Rozgrywki eliminacyjne rozegrano na boiskach treningowych Stadionu Śląskiego. Natomiast finały na głównej płycie Kotła Czarownic.

W meczu o Puchar drużyna PGG podjęła godnego przeciwnika – reprezentację Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To potwierdza fakt, że śląskie górnictwo piłką stoi. Zawodnicy największej spółki eksploatującej węgiel kamienny w Europie wygrali wynikiem 2-0 i tym samym Puchar Marszałka Województwa Śląskiego trafił w ich ręce już po raz trzeci z rzędu.

– Cieszę się, że o mnie pamiętano. Powołanie do kadry PGG otrzymałem na tydzień przed turniejem od trenera Piotra Buffi. Znałem kilku kadrowiczów, to koledzy z Wujka, Marcela i ze Staszica. Ucieszyłem się, że zagramy razem – opowiada Łukasz.

Łukasz Kopytko na murawie Kotła Czarownic tuż po zwycięstwie drużyny PGG w meczu finałowym o Puchar Marszałka Województwa Śląskiego. Zdj. Dawid Buffi/ARC

Mecz na murawie Śląskiego był dla zawodników ogromnym przeżyciem. Wokół wspaniała atmosfera wielkiego, legendarnego stadionu, na którym w przeszłości nasza narodowa drużyna świętowała ogromne sukcesy.

– Oczywiście graliśmy na połowie murawy znakomicie przygotowanej przez organizatorów. Piłka toczyła się równiusieńko. Zagrałem na pozycji napastnika, więc większość piłek trafiała m.in. do mnie. Dwa razy trafiłem do siatki. Na długo zapamiętam te gole – dodaje Łukasz Kopytko.

Najlepszy piłkarz turnieju ma już za sobą sporo piłkarskiego doświadczenia. Futbol jest jego pasją od najmłodszych lat. Z zainteresowaniem śledził mecze piłkarskie mistrzów w telewizji, podpatrywał też piłkarskie umiejętności swych starszych kolegów szkolnych. Ci zaś, widząc jego talent i zapał do gry, coraz częściej zapraszali go do składów dzikich drużyn. 

Górnik, piłkarz, trener
– Jestem wychowankiem Polonii Łaziska. Gdy skończyłem 20 lat, miałem już ponad sto występów w IV-ligowej drużynie. W końcu otrzymałem poważną propozycję od Rozwoju Katowice. Zaproponowano mi testy i wkrótce rozpocząłem profesjonalną karierę piłkarską w II lidze. Trenowałem po dwa razy dziennie na pełnych obrotach, wylewając hektolitry potu. Trenerzy byli pod wrażeniem moich postępów i ambicji. Niestety, radość trwała krótko. Jedna kontuzja, druga, trzecia, w końcu szpital, operacje kolan i siatka założona na podbrzuszu. Diagnoza lekarska brzmiała: koniec kariery zawodowej. Powiem krótko: świat mi się zawalił. Co mi zostało? Praca w kopalni Wujek na dole. Zdecydowałem się również na studia na Politechnice Śląskiej na Wydziale Inżynierii Materiałowej. Po pięciu latach przeszedłem do Działu Gospodarki Maszynowej. No a w wolnych chwilach, ma się rozumieć, kopałem piłkę na tyle, na ile pozwalało mi zdrowie. I tak zostało do dziś – opowiada o swoim dotychczasowym życiu Łukasz Kopytko.

Obecnie pracuje w kopalni Bolesław Śmiały w rodzinnych Łaziskach Górnych. Po pracy udziela się jako trener trampkarzy w klubie LKS Woszczyce. Zaliczył kurs trenerski. Chłopcy w wieku 10-14 lat uwielbiają zajęcia z Łukaszem. Trenuje całkiem spora grupa 27 młodych pasjonatów piłki nożnej.

– Swoją trenerską przygodę rozpocząłem od skrzatów. To dzieciaki w wieku od 4 do 7 lat. Miło się z nimi pracowało. Teraz przyszedł czas na trampkarzy. Motoryka, technika, taktyka, jak najwięcej gier zadaniowych i jak największa liczba kontaktów z piłką. Tak wygląda trening. Chłopcy palą się do gry, widać, że niektórzy mają wrodzony talent do piłki. Trzeba go rozwijać, pielęgnować. Bardzo mi na tym zależy. Ta praca mnie pochłania – przyznaje Łukasz Kopytko i dodaje:

– Nie wyobrażam sobie życia bez pasji, bez wyznaczania sobie celów życiowych i ich osiągania. Sport kształtował mój charakter od dziecka. Wśród braci górniczej jest wielu znakomitych sportowców, trenerów, wychowawców. Chciałbym, żeby górnictwo utrzymało się w Polsce jak najdłużej, bo stabilizacja zawodowa pomaga spełniać się w życiu zawodowym, w rozwijaniu pasji i dążeniu do upragnionych celów – podkreśla członek kadry PGG w piłce nożnej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zapraszają na pierwsze zajęcia Energetyczno-Górniczego Uniwersytetu III Wieku

Nowy Uniwersytet III Wieku o profilu energetyczno-górniczym ma na celu stworzenie miejsca, w którym zawodowcy związani z górnictwem i energetyką będą mogli pogłębiać wiedzę o historii śląskiego przemysłu oraz współczesnych wyzwaniach technologicznych.

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.