W kopalni Pniówek klatka wyciągu docisnęła górnika do stalowej konstrukcji oszybia
fot: Maciej Dorosiński
Każdy dzień strajku w JSW to utrata przychodów rzędu ok. 27 mln zł. Im dłużej akcja będzie się wydłużać, tym bardziej zagrożona będzie wypłata czternastej pensji
fot: Maciej Dorosiński
Okoliczności, w których doszło we wtorek do śmierci górnika w kopalni Pniówek w Pawłowicach, podał w środę, 7 sierpnia, Wyższy Urząd Górniczy, publikując opis wypadku.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło w szybie III Pniówka, gdzie we wtorek rano po godzinie 8 prowadzono prace transportowe.
Górnicy mieli za zadanie przetransportować ze sztucznego dna szybu (na głębokości 860 m) części rusztowania typu tzw. "warszawskiego" (są to używane w budownictwie ramy stalowe jednakowych rozmiarów, które łączy się czopowo, ustawiając kilkupiętrową konstrukcję ścian, wewnątrz której poziomo kładzione są pomosty dla robotników; standardowo rama ma 162 cm w najdłuższym wymiarze).
Stalowe elementy miały dotrzeć 30 m wyżej na podszybie poziomu 830 m. Podnoszono je przy pomocy wielkogabarytowej klatki wyciągu.
"Podczas transportu przodowy brygady szybowej znajdował się na głowicy przeciwciężaru górniczego wyciągu szybowego i został dociśnięty przez przemieszczającą się klatkę do dźwigara konstrukcji krzesła szybowego, doznając śmiertelnych obrażeń głowy" - opisał WUG w komunikacie o wypadku śmiertelnym w kopalni JSW.