W kopalni „Karwina” zakończono operację przeniesienia sekcji obudowy zmechanizowanej

W należącej do spółki węglowej OKD kopalni „Karwina”zakończono trwająca pięć tygodni operację przemieszczenia metodą bezdemontażową 106 sekcji obudowy zmechanizowanej. Jak poinformował portal nettg.pl dział komunikacji OKD, operacja była wyjątkowa i jedyna w całej historii spółki ze względu na ogromny ciężar sekcji, liczący w sumie prawie 40 ton!

 

- Ze ściany 139 704-1 do ściany 139 706 przetransportowały je na trasie o długości 1100 metrów po kolejce podwieszanej dwie lokomotywy. Dwie dlatego, aby nawet przy zmiennym nachyleniu trasy transportowej, dochodzącym do 12 st., zapewniono dostateczną siłę pociągową, ale także skuteczne hamowanie. Do załadowania sekcji użyto hydraulicznego urządzenia podnośnikowego o nośności 40 ton – relacjonuje Ladislav Balon, kierownik oddziału DTS 2 w ruchu „Łazy” karwińsko-orłowskiej kopalni.
 

W akcji wzięli udział pracownicy oddziałów likwidacji i zbrojenia ścian z obydwu ruchów kopalni „Karwina”, którym zgodnie z potrzebami pomagało 40 do 60 pracowników oddziałów wydobywczych. Łącznie w robotach uczestniczyło około 230 osób.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.