W kopalni Budryk pod ziemią głoduje już 27 osób
Cztery inne osoby, pracownicy zakładu przeróbki mechanicznej węgla, prowadzą głodówkę na powierzchni. Dodatkowo 700 metrów pod ziemią od sześciu dni przebywa ok. 150 górników, a ok. 100-200 okupuje kopalnię na powierzchni.
O rozszerzeniu protestu poinformował PAP jeden z jego przywódców, Grzegorz Bednarski ze związku Kadra. Dodał, że w niedzielę rano do głodówki przyłączył się także inny z organizatorów strajku i dotychczasowy rzecznik komitetu strajkowego, Wiesław Wójtowicz. Nie zamierza on już wyjeżdżać na powierzchnię do czasu zakończenia protestu. Bednarski przypomniał, że strajkujący czekają na projekt porozumienia, którego zasadniczym punktem będzie zrównanie płac w Budryku z wynagrodzeniami w kopalni Krupiński, gdzie pensje są najniższe wśród kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Od ponad dwóch tygodni Budryk jest częścią tej spółki. Wcześniej był samodzielna kopalnią.
Strajkujący podkreślają, że wprowadzenie takiego zapisu do porozumienia dałoby możliwość zakończenia strajku, niezależnie od kwot podwyżek, jakie byłyby tego następstwem. Według informacji komitetu strajkowego, płace w Krupińskim są mniej więcej o 200 zł niższe od średniej w kopalniach JSW. Bednarski uważa jednak, że JSW nie chce przedstawić strajkującym dokładnych wyliczeń, dotyczących różnic płac w obu kopalniach.
Rozszerzenie protestu nastąpiło po fiasku zakończonych w nocy z piątku na sobotę negocjacji, prowadzonych w ramach Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego w Katowicach. Protestujący odrzucili propozycje płacowe JSW. Zdaniem przedstawicieli tej spółki, spełnienie żądań strajkujących oznaczałoby dodatkowy wydatek w wysokości 8,4 tys. zł rocznie, czyli ok. 700 zł miesięcznie na pracownika. Spółki na to nie stać.