W koksie nie tylko cena

fot: Witold Gałązka/ARC

Świat potrzebuje ok. 700 mln t koksu, my produkujemy w Polsce znacznie mniej, może ok. 1 proc. Są to towary, z którymi bardzo trudno się przebić, musimy dostosowywać się do rynku - podkreśla prof. Myrczek

fot: Witold Gałązka/ARC

Moja perspektywa na górnictwo związana jest z Jastrzębską Spółką Węglową, której sytuacja jest nieco odmienna, gdyż naszym produktem jest węgiel koksowy i koks, a znacznie mniejszą część stanowi węgiel energetyczny - mówił prof. Józef Myrczek, przewodniczący Rady Nadzorczej JSW, podczas panelu o zapaści polskiego górnictwa, który przed tygodniem zorganizowało w Katowicach Bractwo Gwarków.

- Na naszym rynku mamy do czynienia z pewnym ciągiem produkcji: węgiel koksowy-koks i wreszcie metalurgia, która znajduje się w większości w rękach kapitału obcego, a częściowo prywatne są również koksownie. Rynek ten zmienił się w ciągu kilkunastu lat zwłaszcza pod wpływem przemysłu w Azji, gdzie ceny są znacznie niższe niż w Europie. Pojawiła się więc nowa konkurencja globalna, jeśli chodzi o węgiel koksowy i koks, dlatego myślę, że możliwość utworzenia takiego konglomeratu, który mielibyśmy w jednej grupie kapitałowej w trójkącie węgiel-koks-metalurgia, już w Polsce więcej się nie zdarzy.

Świat potrzebuje ok. 700 mln t koksu, my produkujemy w Polsce znacznie mniej, może ok. 1 proc. Są to towary, z którymi bardzo trudno się przebić, musimy dostosowywać się do rynku. Kryzys spowodował, że produkcja stali jest znacznie mniejsza niż mogłaby być. Możliwości produkcyjne pozostają niewykorzystane. W zeszłym roku ich wykorzystanie wynosiło ponad 70 proc., a w tym roku na świecie wyprodukowanych zostanie ok. 1,5 mld t stali, gdy możliwości wytwórcze są mniej więcej o jedną trzecią większe, czyli o ok. 750 mln t. Następuje zatem wygaszanie wielkich pieców, ograniczane są moce produkcyjne, część przemysłu metalurgicznego pracuje na minimalnej mocy. W ślad za tym spada też wydobycie węgla koksującego w kopalniach, mamy do czynienia z redukcją o charakterze globalnym. Stąd nasze problemy.

Reasumując: wobec niepewności, czy ten obraz się zmieni i czy dekoniunktura skończy się w ciągu kilku lat, jedyną możliwością dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej jest tak się zreformować, aby odzyskać rentowność. Nie ma innego sposobu. Oczywiście możemy sobie w pewien sposób pomóc. W JSW podjęto już takie działania, związki zawodowe bez protestu zgodziły się na obniżenie wynagrodzeń przez trzy lata o 19,8 proc. Jest to dobry punkt wyjścia, natomiast Spółkę trzeba w dalszym ciągu reformować.

Potrzebna jest również zmiana niektórych przepisów - jeden z postulatów dotyczy tego, aby w jednym zakładzie pracy pracownik mógł należeć do jednego związku, ponieważ w tej chwili wielu z nich zrzeszonych jest w trzech lub nawet czterech związkach, co oczywiście napędza pewną kontrakcję, sprzyja windowaniu żądań i roszczeń. Możliwe są też inne rozwiązania prawne, które mogłyby pomóc w uzyskaniu rentowności. Na podstawie doświadczeń, gdy pełniłem obowiązki prezesa zarządu JSW, jestem absolutnie przekonany, że kluczowe znaczenie ma nie tylko cena węgla koksowego, która musi być konkurencyjna, ale też jego jakość, która musi być stabilna dla odbiorców.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego