Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 151.16 USD (-0.14%)

Srebro

84.90 USD (-0.56%)

Ropa naftowa

98.64 USD (+1.82%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.37%)

Miedź

5.83 USD (-0.98%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 151.16 USD (-0.14%)

Srebro

84.90 USD (-0.56%)

Ropa naftowa

98.64 USD (+1.82%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.37%)

Miedź

5.83 USD (-0.98%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

W jednej z największych karuzeli VAT w UE oszukana została spółka Tauron Polska Energia

fot: Jarosław Galusek/ARC

Umieszczenie dekarbonizacji w podstawach unii energetycznej to kolejna odsłona walki z górnictwem, która wraz z pakietem klimatycznym prowadzi do wyrugowania energetyki węglowej - podkreślają związkowcy

fot: Jarosław Galusek/ARC

Spółka skarbu państwa Tauron Polska Energia miała zostać oszukana na ponad 50 mln zł przez Duńczyka Jana Maxa L., zaangażowanego w olbrzymią międzynarodową karuzelę wyłudzającą VAT - napisał w najnowszym numerze tygodnik "Newsweek Polska".

Tekst "Newsweeka" jest efektem śledztwa dziennikarskiego przeprowadzonego w ramach projektu Grand Theft Europe mającego na celu ujawnianie działań międzynarodowych mafii VAT-owskich. W projekcie wzięło udział 35 europejskich redakcji, które opublikowały swoje teksty we wtorek. 7 maja.

Duńczyk w areszcie, ciągle bez aktu oskarżenia
Według "Newsweeka" Jan Max L. oszukał na ponad 50 mln zł jedno z największych przedsiębiorstw państwowych w Polsce - strategiczną spółkę Tauron Polska Energia. Jan Max L. to obywatel Danii, przebywający od ponad dwóch lat w polskim areszcie. Tygodnik ujawnił, że w jego sprawie prokuratura wciąż nie skierowała do sądu aktu oskarżenia, pomimo tego, że od czasu popełnionych przez niego przestępstw minęło kilka lat.

Prokuratura w Katowicach poinformowała tygodnik, że rozpoczęte w kwietniu 2015 r. śledztwo prowadzone jest obecnie przeciwko ośmiu osobom. W areszcie - poza L. - przebywa jeszcze jedna osoba. Jan Max L. nie przyznał się do winy.

Jak pisze "Newsweek", na trop L. pierwsi wpadli dziennikarze duńskiego dziennika "Dagbladet Information" oraz portalu śledczego "Finans". Biznesmen z Danii pojawił się w Polsce w 2013 r. jako przedstawiciel firmy Castor Energy Sp. z o.o. zajmującej się handlem energią. Castor Energy była "buforem" oddzielającym polskie spółki handlujące prądem od tzw. znikającego podatnika, którym była zarejestrowana w Polsce firma o nazwie Commodity Trading Poland. Według prokuratury w Katowicach to ona po kupieniu energii od zagranicznego dostawcy za cenę netto sprzedawała ją dalej w Polsce za cenę z VAT, bez odprowadzenia podatku do skarbówki.

Przestępczy łańcuch transakcji i pranie brudnych pieniędzy
Według "Newsweeka" łańcuch transakcji, który wyśledziła prokuratura, wyglądał tak: Commodity Trading Poland kupowała prąd zza granicy, następnie sprzedawała go spółce Santoni (założonej przez przestępców), ta dalej do Castora, a ten do Taurona i prywatnej spółki Fiten.

Tauron i Fiten sprzedawały energię od Castora za granicę - korzystając z zerowego VAT przy takich transakcjach. Zarówno Tauron, jak i Fiten, kupując z VAT i sprzedając dalej bez VAT, mogły poprosić skarbówkę o zwrot podatku. Urząd tych zwrotów dokonał. Państwowy Tauron dostał przelew na 52 mln zł, prywatny Fiten - na 38 mln zł. Gdy przestępstwa L. wyszły na jaw, skarbówka zażądała zwrotu ponad 90 mln zł.

Według "Newsweeka" pierwszą z łańcuszka firm, którymi zainteresowali się śledczy, była norweska firma Castor Energy AS z siedzibą w Oslo. Jak podaje tygodnik norweskiego Castora rozpracowywali norwescy, włoscy, polscy oraz duńscy śledczy w 2014 r. Odkryli oni, że Castor w Norwegii był spółką-matką pozostałych firm-słupów (poza polskim Castorem działały też Castory w Czechach, Włoszech i Wielkiej Brytanii). Za pośrednictwem spółki-matki grupa kierująca karuzelą prała ogromne kwoty brudnych pieniędzy.

Dania i Włochy prędko odwróciły VAT, by wypłoszyć oszustów
"Newsweek" podkreśla, że po ujawnieniu sprawy Castora władze Danii i Włoch podjęły zdecydowane kroki ustawodawcze przeciwko karuzelom VAT-owskim w sektorze energetycznym i wprowadziły odwrócony VAT na prąd (to nabywca, a nie sprzedający, zobowiązuje się do odprowadzenia podatku). Przerzucenie obowiązku zapłaty VAT na koniec łańcucha transakcji w jakimś sektorze gospodarki utrudnia dokonywanie wyłudzeń i praktycznie eliminuje z niego mafię VAT, która przenosi się do innego sektora lub kraju, gdzie przepisy są mniej rygorystyczne.

"Newsweek" zapytał przedstawicieli Taurona i Fiten, dlaczego spółki kupowały energię od nieznanej firmy Castor Energy i czy cena przez nią oferowana była niższa od rynkowej? Jeśli tak, to o ile? Jakie było biznesowe uzasadnienie tych transakcji i dalszej sprzedaży energii za granicę? W jaki sposób reprezentanci Taurona i Fiten weryfikowali wiarygodność kontrahentów?

Tauron nie odpowiedział na pytania tygodnika. Zarząd spółki Fiten wysłał "Newsweekowi" oświadczenie, z którego wynika, że negocjacje z Castorem trwały dwa miesiące i w tym czasie Fiten przeprowadził "szczegółową i wszechstronną" weryfikację spółki, z którą związany był Jan Max L.

Mafijna elita: lubi handel energią i zielonymi certyfikatami
"Newsweek" zwraca uwagę, że międzynarodowe karuzele VAT-owskie uszczuplają dochody państw UE o ogromne kwoty, a organizatorzy procederu są niezwykle trudni do schwytania.

Pedro Felicio Seixas, szef sekcji ds. przestępstw gospodarczych Europolu, wyjaśniał podczas przesłuchania w Parlamencie Europejskim 28 czerwca 2018 r., że w śledztwach dotyczących mafii VAT-owskich bardzo rzadko udaje się dotrzeć do głównych mocodawców.

"Wiemy, kim są te grupy. Niektóre z nich działają nieprzerwanie od dekady. Ludzie, którzy nimi kierują, robią to na odległość, przez co trudno jest ich dopaść" - mówił. Seixas ocenił, że 80 proc. pieniędzy ukradzionych europejskim podatnikom trafia do kieszeni dwóch procent przestępców wyłudzających VAT na terenie państw Unii. To mafijna elita, która zagarnia lwią część zysków z oszustw, a handel energią elektryczną oraz tzw. zielonymi certyfikatami to jeden z ich ulubionych sektorów gospodarki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.