W górnictwie czujność znaczy tyle, co bezpieczeństwo

fot: Kajetan Berezowski

Uczestnicy konferencji w Ustroniu szczególną uwagę zwrócili na konieczność dokonywania regularnych rewizji urządzeń wykorzystywanych w transporcie

fot: Kajetan Berezowski

Stan bezpieczeństwa urządzeń i układów transportu w kopalniach węgla kamiennego uległ w ciągu ostatnich kilkunastu lat widocznej poprawie. Ogromna w tym rola innowacyjnych technologii wczesnego wykrywania usterek i coraz lepsze przygotowanie specjalistów z dziedziny diagnostyki.

Liczba zdarzeń bezpośrednio związanych z transportem ludzi i urobku zmniejsza się. W 2010 r. było to 40 proc., rok później 25 proc., a w 2013 r. 22 proc. wszystkich wypadków ciężkich i śmiertelnych. Dane te zaprezentowano podczas ubiegłotygodniowej konferencji poświęconej bezpieczeństwu pracy urządzeń transportowych w górnictwie, która odbyła się w Ustroniu (6-8 bm).

Nieszczęśliwe zdarzenia wynikają przede wszystkim z przyczyn czysto ludzkich. Niedozwolona jazda na taśmie przenośnika, dokonywanie napraw bez należytego unieruchomienia urządzenia, niestosowanie środków ochrony osobistej - to najczęściej występujące przypadki.

Najbardziej newralgiczny
jest pod tym względem transport poziomy. Na 10 najczęściej występujących przyczyn wypadków, aż w 9 wchodził w grę czynnik ludzki - alarmują statystyki.

Stan wypadkowości najlepiej obrazują dane Wyższego Urzędu Górniczego z ub. r. Według nich uderzenie przez urządzenie transportu poziomego było przyczyną 46 wypadków, w przypadku urządzeń pionowych zdarzeń takich zanotowano 7. Przebywanie w zasięgu pracy urządzenia skutkowało 25 wypadkami, a w 12 przypadkach pracownicy odnieśli obrażenia w wyniku prac lub przechodzenia przez trasę przenośnika będącego w ruchu.

- Transport ludzi, materiałów i urobku jest monitorowany w sposób szczególny. Szyb to przecież jedyna droga łącząca powierzchnię kopalni z jej podziemnymi wyrobiskami. Rozwiązania w postaci układów awaryjnego hamowania i ruchomych belek odbojowych gwarantują wysoki poziom bezpieczeństwa. Kontrole muszą być jednak przeprowadzane regularnie z uwagi na ogromne energie kinetyczne mas poruszających się w szybach. Urządzenia przemieszczają je tam i z powrotem kilkaset razy na dobę - zwrócił uwagę prof. Józef Hansel z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, autor ponad 350 publikacji z dziedziny transportu w górnictwie.

Jego zdaniem problem poprawy stanu bezpieczeństwa w transporcie pionowym tkwi w ustawicznym szkoleniu nie tylko pracowników dozoru, ale też szeregowych górników zatrudnionych przy obsłudze maszyn. Na ten aspekt uczulał również Jan Knura, zastępca prezesa ds. technicznych w Centrum Badań i Dozoru Górnictwa Podziemnego w Lędzinach.

- Codzienna rewizja urządzeń, przeprowadzana przez odpowiednie służby, nie może być pobieżna. Przeciążenie lub wykolejenie wózka w kolejce spągowej są wystarczającymi przyczynami, dla których urządzenie lub jego element należy zbadać, a w razie konieczności wezwać eksperta z urządzeniem pomiarowym - uczulał Knura.

Ogromną rolę
we wczesnym diagnozowaniu usterek odgrywa metoda ultradźwiękowa. Bez niej wiele z nich w ogóle nie zostałoby wykrytych. Co ciekawe, obecny stan wiedzy inżynierskiej w wielu przypadkach wcale nie eliminuje z ruchu urządzenia, w którym stwierdzono np. niewielkie pęknięcie.

Na szczęście przedsiębiorcy unikają zachowań ryzykownych. Eksperci z CBiDGP bardzo rzadko wykrywają wady mechaniczne urządzeń wykorzystywanych w transporcie, które mogłyby mieć bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo pracy. Potwierdził to Mariusz Kiercz, zastępca dyrektora Specjalistycznego Urzędu Górniczego.

- Najbardziej dotkliwą sankcją, którą przewidują przepisy za uchybienia w dziedzinie transportu pionowego, jest zatrzymanie wyciągu szybowego. W ostatnich latach taka sytuacja nie miała miejsca. To oznacza, że służby zakładów górniczych i rzeczoznawcy dobrze wywiązują się ze swych obowiązków. Do wypadków dochodzi jednak podczas prac remontowych urządzeń szybowych i samych szybów. I tu na pierwszy plan wysuwa się ponownie czynnik ludzki - podsumował Kiercz.

 

Konferencję w Ustroniu zorganizowało Centrum Badań i Dozoru Górnictwa Podziemnego, a patronował jej Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego. Patronat medialny sprawowały Trybuna Górnicza i portal nettg.pl.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.

Górnicza spółka inwestuje w obronność

Bumech reorganizuje działalność związaną z sektorem obronnym i przenosi ją do spółki giełdowej. Capital Partners ma stać się docelowym centrum aktywności obronnych Grupy Bumech. To właśnie tam będą rozwijane projekty związane z produkcją i obrotem sprzętem oraz technologiami o przeznaczeniu wojskowym, w ramach wyodrębnionej struktury biznesowej.