W Elektrociepłowni „Szombierki” wystawiono wideooperę

W zabytkowych wnętrzach Elektrociepłowni „Szombierki” po raz pierwszy zaprezentowano wideooperę pod tytułem: „Indeks metali”. Jak dowiedział się portal nettg.pl z oficjalnego komunikatu władz miejskich Bytomia, imprezie towarzyszył Festiwal Sztuki Wysokiej.

W trakcie festiwalu swoje prace prezentowali malarze, rzeźbiarze, graficy. Ci, którzy sztuką zajmują się zawodowo i ci, którzy tworzą od czasu do czasu w przypływie natchnienia. W jednym miejscu udało się zebrać miłośników rzeźby, malarstwa, zabytków poprzemysłowych, a także opery. Przez wiele lat niedostępne i nieznane wnętrza zabytkowej Elektrociepłowni „Szombierki” chce teraz zwiedzać coraz więcej osób. Dla nich w ramach pikniku „Rodzinne śniadanie na trawie” zorganizowano wycieczki z przewodnikiem. Można było też zagrać w turbogolfa.

- Z roku na rok coraz więcej artystów chce wystawiać swoje prace podczas Festiwalu Sztuki Wysokiej. Nie jesteśmy w stanie pomieścić się w małych uliczkach okalających „Galerie Stalowe Anioły”, dlatego już po raz drugi organizujemy festiwal w Elektrocieplowni „Szombierki” – mówi Magda Wichrowska, organizatorka festiwalu.

Autorzy najlepszych dzieł zostali nagrodzeni przez prezydenta Bytomia Piotra Koja.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.